Austriacki skoczek Felix Baumgartner, który chciał pobić m.in. światowy rekord wysokości skoku spadochronowego, wbrew zapowiedziom nie podejmie wyzwania na razie. Na przeszkodzie stanęła zła pogoda - poinformowali oficjalnie organizatorzy misji Austriaka.
43-letni Austriak, były wojskowy skoczek spadochronowy i pilot śmigłowców, zamierzał pobić ustanowiony 52 lata temu światowy rekord wysokości skoku spadochronowego, przekraczając zarazem jako pierwszy człowiek prędkość dźwięku podczas swobodnego spadania. Gdyby wszystko się powiodło, pobite zostałyby także rekordy najwyższego lotu załogowego balonem oraz najdłuższego spadku swobodnego.
Przewidywano, że Baumgartner osiągnie prędkość co najmniej 1110 kilometrów na godzinę (więcej niż prędkość dźwięku na tej wysokości), zanim otwarty zostałby spadochron na wysokości ok. 1500 metrów nad ziemią. Etap swobodnego spadania miał potrwać ponad 5 minut, a cały skok - według różnych danych - od 10 do 20 minut.
Jednak, jak wynika z nieoficjalnych ale dobrze poniformowanych źródeł, śmiałek jak i cała Europa czeka w napięciu na piątkowe expose polskiego premiera D.Tuska. Zaniepokojeni są sponsorzy i organizatorzy. Skoczek ponoć zapowiedział że uzależnia swój start od tego czy będzie nabity w balona czy nie. Ewentualną decyzję o otwarciu spadochronu podejmnie po szczegółowej analizie tegoż wystąpienia w trakcie samotnego lotu, tuż nad Ziemią .


Komentarze
Pokaż komentarze (2)