W historii myśli zachodniej niewiele jest opinii o tak niszczycielskiej sile wyrazu, jak krytyka instytucji kościelnych przedstawiona w dziełach niemieckiego filozofa Fryderyka Nietzsche - jednego z największych w historii przeciwników chrześcijaństwa.
Nie traktował on kleru w sposób powierzchowny – nie widział w kapłanach zwykłych oszustów czy cynicznych manipulatorów, którzy dla doraźnych zysków materialnych zwodzą rzesze wiernych. W swoich najważniejszych, dojrzałych dziełach, takich jak Antychryst, Z genealogii moralności czy "Tako rzecze Zaratustra", niemiecki myśliciel dokonał bezwzględnej, głębokiej anatomii psychologicznej kapłaństwa. Postrzegał kler jako jedną z najbardziej niebezpiecznych, a zarazem bezdyskusyjnie najgenialniejszych grup w historii ludzkości.
To właśnie oni stali się głównymi architektami wielkiego przewrotu w wartościach, który na dwa tysiąclecia ukształtował duchowy i moralny krajobraz Europy, rzucając cień na całą zachodnią cywilizację.Fundamentem Nietzscheańskiej krytyki kleru jest jego autorska koncepcja podziału ludzkości na dwie sprzeczne moralności: moralność panów oraz moralność niewolników. Panowie to jednostki silne, zdrowe, dumne, których egzystencja opiera się na spontanicznej afirmacji życia, dostojności oraz nieskrępowanym rozwoju własnych sił witalnych. Po drugiej stronie stoją słabi, cierpiący i upośledzeni przez los – to oni tworzą bazę dla moralności niewolników. W tej strukturze społeczno-psychologicznej kler odgrywa rolę specyficzną: to przywódcy „buntu niewolników”. Ponieważ kapłani sami byli fizycznie słabi i pozbawieni realnych narzędzi do sprawowania władzy siłowej, musieli posłużyć się wyrafinowanym sprytem oraz psychologią głębi. Narzędziem tej rewolucji stał się resentyment – tłumiona nienawiść słabego wobec silnego, która rodzi potrzebę zemsty.
Mechanizm ten opierał się na genialnym, choć destrukcyjnym odwróceniu pojęć. Kler przekształcił to, co naturalne, pierwotne i zdrowe – siłę, dumę, fizyczne zdrowie, niezależność intelektualną oraz seksualność – w „grzech”, „zło” i „występek”. Jednocześnie to, co było przejawem życiowej słabości, ubóstwa, pokory, uległości czy chorobliwości, podniesiono do rangi najwyższego „dobra” i cnoty. Jak pisał Nietzsche w Z genealogii moralności, wraz z pojawieniem się kleru na arenie dziejów „wszystko staje się niebezpieczniejsze”. Kapłani przynieśli bowiem światu głęboką, metafizyczną nienawiść duchową, zatruwając źródła ludzkiej witalności.W swoim późnym dziele Antychryst, które stanowi szczyt pasji, gniewu i radykalizmu autora, Nietzsche wprost nazywa kapłana zawodowym kłamcą i systemowym fałszerzem rzeczywistości.
Aby utrzymać swoją władzę nad ludzkimi umysłami, kler musiał wykreować fikcyjną architekturę metafizyczną, składającą się z takich pojęć jak zaświaty, sąd ostateczny, niebo oraz piekło. Wszystkie te konstrukty służą jednemu celowi: odwróceniu uwagi człowieka od realnego, ziemskiego bytowania. W optyce filozofa kler celowo podtrzymuje ludzkość w staniepermanentnego poczucia winy oraz permanentnej choroby duchowej. Kapłan w sensie ścisłym żyje z grzechu; potrzebuje go do egzystencji niczym pasożyt. Gdyby ludzie byli zdrowi, dumni, szczęśliwi i pewni siebie, instytucja kapłaństwa straciłaby rację bytu. Ta nienawiść do ciała i ziemi wybrzmiewa potężnie w Tako rzecze Zaratustra, gdzie w rozdziale O kapłanach myśliciel pisze z głębokim smutkiem, że są oni sługami chodzącymi w pętach, którzy zepsuli rzekę życia swoimi fałszywymi wartościami, nazywając ciało czymś z natury złym.
Mimo tak druzgocącej krytyki, Nietzsche żywił dla swoich wrogów swoisty, przewrotny podziw. Twierdził, że bez kapłańskich intryg ludzka historia byłaby płaska i śmiertelnie nudna. To paradoksalnie dzięki klerowi, poprzez zaszczepienie pojęcia „duszy”, wewnętrznego rozdarcia oraz „sumienia”, człowiek stał się istotą głęboką, skomplikowaną, a przez to interesującą pod względem psychologicznym. „Wobec kapłanów bądźmy łagodni. Są oni najgorszymi wrogami, lecz zarazem najbardziej genialnymi” – zauważał filozof, doceniając stopień wyrafinowania ich intelektualnej strategii.
Największy dramat i zarazem największe oszustwo kleru ujawnia się jednak w zestawieniu ich działalności z postacią, na którą się powołują. Nietzsche w Antychryście przeprowadza genialne rozróżnienie między instytucjonalnym chrześcijaństwem a autentycznym życiem Jezusa z Nazaretu. W aforyzmie 39 pada słynne, miażdżące sformułowanie: „W gruncie rzeczy był tylko jeden chrześcijanin i ten umarł na krzyżu”. Podczas gdy kler budził w Nietzschem głęboką odrazę, postać Jezusa traktował on z wielkim szacunkiem psychologicznym, widząc w Nim postać tragiczną, wolną od resentymentu. Jezus nie nauczał dogmatów, zasad wiary, ani skomplikowanej teologii.
Jego nauka była czystą praktyką życiową – pokazywał, jak żyć bez nienawiści, jak nie stawiać oporu złu, jak kochać wszystkich bez wyjątku, bez względu na status. Dla Jezusa „Królestwo Boże” nie było nagrodą w zaświatach po śmierci, lecz wewnętrznym stanem serca, dostępnym tu i teraz. Co kluczowe, Jezus zniósł pojęcie grzechu i dystans między Bogiem a człowiekiem, umierając na krzyżu bez żalu i chęci zemsty na oprawcach.
Kler dokonał całkowitego odwrócenia tej postawy. Zamienił wolność w sztywny system kar, dogmatów i ceremonii. Tam, gdzie Jezus znosił grzech, kler zaczął go pielęgnować jako narzędzie kontroli. Tam, gdzie Jezus widział stan serca, kler zbudował polityczno-metafizyczny aparat oparty na strachu przed potępieniem.
Głównym winowajcą tego zniekształcenia był – według Nietzschego – św. Paweł, „geniusz nienawiści”. To on i późniejszy kler cynicznie wykorzystali tragiczną śmierć Jezusa, obudowując ją mitem o ofierze za grzechy i zmartwychwstaniu, czyniąc z Nauczyciela z Nazaretu narzędzie psychologicznego terroru. W ten sposób kler stał się symbolem nihilizmu, wampirem wysysającym energię życiową i strażnikiem moralności, która na wieki zatruła europejską kulturę.
Uwaga
To są poglądy Fryderyka Nietzsche, a nie moje, dlatego nie podlega ten tekst oskarżeniu o obrazę uczuć religijnych. To wstępna analiza na podstawie dzieł Fryderyka Nietzsche a nie propaganda antyklerykalna.
Nie odpowiadam prawnie za to, co ten filozof napisał, ale pisać o tym przecież mogę (jeszcze?).


Komentarze
Pokaż komentarze (4)