weronka weronka
31
BLOG

To już naprawdę koniec kampanii?

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 1

Mam poczucie, że przespałam tę kampanię. Nie chciałam jej z początku i nie chciałam potem, dziś mija ostatni dzień spotkań wyborczych przed I turą, a ja mam wrażenie niedosytu, czasem nietrafności tematów, bo wiele słów zostało niewypowiedzianych. Faktem jest, że nie udało mi się śledzić uważnie rozwoju wyborczych relacji - dopadły mnie jakieś tam niedyspozycje, które utrudniły percepcję i uniemożliwiły bardziej aktywny udział przez chocby, czy ja wiem, rozklejanie plakatów (nie widziałam ich wiele na ulicach) czy uzyskanie funkcji męża (żony?:) zaufania.  

Ta kampania była inna od kampanii, jakie pamiętam. W cieniu tragedii smoleńskiej, z którą kandydaci największych polskich partii radzili sobie generalnie źle; jej pomijanie było sztuczne, skoro wydarzyła sie przed zaledwie dwoma miesiącami. Unikanie tematu tragedii zostało narzucone przez kandydata PO i jego otoczenie, ale on sam nie potrafił nie nawiązywać do postaci zmarłego prezydenta. Z kolei Jarosław Kaczyński poddał się presji, aby uniknąć ataków konkurencji, która chyba nie miała jednak prawa do ataku z powodu nawiązania do śmierci przecież rodzonego brata. Presji otoczenie Jarosława Kaczyńskiego poddało się do tego stopnia, że córka zmarłego prezydenta wbrew wcześniejszym deklaracjom i wbrew chęciom obawiał sie uczestniczyć w kampanii stryja.

Powstała sytuacja kuriozalna, w której kandydat musiał ukrywać smutek po smierci najbliższej rodziny, a ta rodzina, która przeżyła, nie miała prawa go wspierać. Bo nawet dziś poseł Halicki zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu, że wspomniał na jednym z ostatnich wieców o tym, że katastrofa była nieprzypadkowa. Mówił w tym kontekście o "zrzuceniu maski" przez Jarosława Kaczyńskiego. Takiemu sformułowaniu sprzeciwił się Tadeusz Cymański wytykając język, jakim Halicki wypowiada się o kontrkandydacie, ale tez obawiał się zająć stanowisko wobec zawartości merytorycznej wypowiedzi.

Kampania Bronisława Komorowskiego była przesadnie, więc też sztucznie optymistyczna. W kontekście śmierci prezydenta RP i najwyższych władz wojskowych, a potem wciąż jeszcze trwającej, o niespotykanym zasięgu powodzi, w wyniku której wielu ludzi straciło dach nad głową, jego hasła o narodzie szczęściarzy, jakim jestesmy i o jedym nieprzerwanym paśmie sukcesów i zwycięstw brzmiały jak oderwane od rzeczywistości właśnie marzenia czy irracjonalne silenie się na optymizm.

Kampanię zdominowały dwa wyobrażenia: o "przemianie" Jarosława Kaczyńskiego i o jowialności Bronisława Komorowskiego nazwanego od niedawna Errorem lub Wpadką z powodu wypowiedzi, jakie wygłaszał. Ale o ile Kaczyński mógł zachowywać sie inaczej z powodu żałoby i choroby matki oraz związanych z nimi konsekwencji emocjonalnych, które musiały być ogromne, to zaskoczenie "nowym" Komorowskim było rzeczywiście wielkie, co więcej trudne do wytłumaczenia - to on z nich dwóch przede wszystkim przeszedł przemianę. Z często uszczypliwego, ale dość rosądnego prominentnego polityka, marszałka sejmu zmienił się w nieświadomego znaczenia wypowiadanych słów  kogoś, kto przypadkiem znalazł sie na podium i nie wie, jak sie na nim zachować. Jakby przeniesiono go "żywcem" z boru, jakby wczesniej Sejmem dowodził ktoś zupełnie inny, kto znikł, kiedy rozpoczęła się kampania. Czy wcześniej, w dniu przejęcia władzy po katastrofie smoleńskiej.

Obaj kandydaci w swoich wypowiedziach nie sprawiali wrażenia, że kandydują na urząd Prezydenta RP. Jarosław Kaczyński mówił jak przyszły premier, Bronisław Komorowski jak przyszły premier, prezydent i marszałek w jednym. I to Bronisław Komorowski nawiązywał cześciej do tragedii, w której Polska straciła prezydenta podkreślając ustawicznie fakt swojego sprawowania jego funkcji, przecież wyłącznie z powodu jego śmierci, to przez powoływanie urzędników państwowych czy zatwierdzane ustaw, które mogły poczekać do objecia urzędu przez zwycięzcę wyborów, to znów przez nadawanie orderów czy dobór składu RBN i organizacje jej spotkań. Nie raz podkreslał, że "pewne sprawy" na wybory czekać nie mogą, jednak tych spraw wbrew jego przekonaniu było jednak zdecydowanie zbyt wiele.  

Pozostałym kandydatom tym razem udało sie zaistnieć, a Polacy zdaje się zagłosują w całkiem sporej części również na nich. I to ich wyniki będą teraz najciekawsze, skoro druga tura, w której rozstrzygać się będzie finał, jeszcze dość daleko przed nami. 

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka