weronka weronka
26
BLOG

Czy tak to już będzie?

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 4

- Są pewne sytuacje w tym zawodzie, przy lotach z tak ważnymi osobami, że jest taki psychiczny nacisk na dowódcę- oświadczył dziś w RMF FM, jak informuje Onet.pl, pułkownik Stefan Gruszczyk, były pilot 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Jego zdaniem załoga była dobrana przypadkowo, bo kapitan nie powinien był przejmować komunikacji od nawigatora, kiedy załoga rozmawiała z wieżą w Smoleńsku. Uwaza również, że załoga nie miała planu na wypadek złej pogody. - To było tak nonszalacko zrobione. Nie była omówiona sytuacja, bo załoga, dowódca powinien na ziemi, siadając do samolotu, wiedzieć co ma zrobić w sytuacji, gdy pogoda nie pozwala na lądowanie. "Aha, nie ma pogody, robimy ten wariant, który był omówiony". I wszyscy wiedzą.

Ale przecież wiedzieli, kontaktowali się z załogą JAK-a, który wylądował wcześniej. Mieli plan - podejście do 100m i odejście, jeśli nie będzie warunków do wylądowania. Komunikowali go wyraźnie wieży i pasażerom samolotu. Co stało się po osiągnięciu wysokości 100m, tego nie wiadomo. Nie wiadomo.

Najbardziej niewiadome jest to właśnie lotnikom, którzy sami lądując nie raz spotykali się z sytuacjami, które tylko dla nich były wiadome i zrozumiałe, bo siedzieli za sterem. Kiedy brak dostępu do urządzeń pokładowych, bo albo zagineły, albo są w posiadaniu służb kraju, w którym katastrofa sie wydarzyła. Kiedy brak dokładnych zdjęć z katastrofy i nie ma naocznych świadków, choć ktoś chyba powinien był oczekiwać samolotu z prezydentem i najwyższymi władzami wojskowymi na pokładzie. Kiedy nawet stenogramy są zapisem - wydrukiem, a ci piloci, którzy uczestniczyli ze strony polskiej w ich odczycie, bynajmniej nie potwierdzali wymyślonej bezpodstawnie koncepcji o naciskach, błędzie pilotów czy braku planu.

Pułkownik Stefan Gruszczyk jest w tej komfortowej sytuacji, że już nie lata w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego. Nie odszedł też ze specpułku w proteście po katastrofie - od lat jest na emeryturze, latał od 1973 do 1990 roku.

Ci piloci, którzy są w służbie czynnej i którzy chcieli odejść po katastrofie smoleńskiej, nie są zapraszani do audycji jej poświęconych. Nikt nie zaprosił dowódców, którzy ostatnio prosili o dymisje, a mnie ciekawi, co powiedziałby choćby gen. dywizji Załęski - były zastępca gen. Błasika czy nawet gen. broni Stachowiak - zastepca zmarłego gen. Gągora - Szefa Sztabu Polskich Sił Zbrojnych.

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka