Napieralski zrobił kawał dobrej roboty dla lewicy przed wyborami parlamentarnymi. Pokazał, że SLD może być liczącą się siłą w polskiej polityce obecnie zdominowanej przez prawicę. Startując sam poprawił wynik z wyborów parlamentarnych, w których cały LiD uzyskał 13% i to po kolejnych trzech latach rządów prawicowych. Wojtek Olejniczak do ostatniej chwili nie wiedział, czy dostał się do europarlamentu, tak niewiele głosów zdobył - dlaczego tak nisko ocenili go wyborcy? Okazało się, że jego strategia dopasowywania się do Platformy Obywatelskiej spowodowała spadek notowań SLD, podobnie, jak w przypadku PSL. Olejniczak nie potrafił też powstrzymać się od konfliktów interpersonalnych, choć skądinąd lewica w czasie, kiedy był przewodniczącym, miewała dobre projekty ustaw. Aleksander Kwaśniewski również nie dopomaga w dosłownie chwilę po wyborach sugerując wyborcom, kogo mają popierać w drugiej turze zamiast podkreślać sukces kandydata lewicy . Trwa, można powiedzieć, wysyp samozwańczych lewicowych autorytetów, dziś wystąpił Urban, a to dopiero trzy dni po zakończeniu pierwszej tury wyborów.
Po co to robią, czy nie rozumieją, że w ten sposób osłabiają lewicę? Napieralski powinien nie poprzeć nikogo, bo z jakiej racji miałby kogokolwiek popierać będąc przewodniczącym partii, która ma ambicje odbudowy swojej pozycji w polityce. On i lewica już mają kogo wspierać: samych siebie! Przecież podstawowym ich celem jest uzyskanie odrębności, konkurencyjności, a jaka to konkurencyjność, skoro będąc podobno w opozycji to jeden, to drugi, to trzeci wyrywają się z poparciem dla kandydata partii rządzącej - to może w ogóle głosujcie na partię rządzącą drodzy wyborcy?
Właśnie dlatego nie są już w ścisłym kierownictwie partii, a może byłoby lepiej dla nich i dla całego SLD, gdyby po prostu przepisali się do PO.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)