Osobiście jestem osobą niezbyt zdeterminowaną - byle niepowodzenie mnie zniechęca, brak mi samozaparcia, kiedy natknę się na przeciwności w realizacji celu, jaki sobie założę. "Odpuszczam", dlatego tym bardziej podziwiam takich, którzy nie poddają się, ale konsekwentnie dążą do osiągnięcia zalożeń. Oczywiście mam na myśli cele ważne, o obiektywnie dużym znaczeniu.
Jarosław Kaczyński określił Oleksego mianem lewicowca średniostarszego pokolenia. Uczynił to podczas kampanii wyborczej, w trakcie której jego konkurent w drugiej turze, Bronisław Komorowski wyprowadzał nas z NATO, a jego wypowiedziane nie w porę wobec aktualnie panującej atmosfery międzynarodowej wokół misji afgańskiej deklaracje o nadejściu końca uczestnictwa w niej Polaków zmusiły go do pośpiesznego wyjazdu jeszcze podczas wieczoru wyborczego na placówkę w Afganistanie, aby tam "odkręcać" wypowiedziane słowa. Obraził powodzian oświadczeniem, że woda ma do siebie to, iż spływa czyli "spłynie" i teraz ... oraz wypowiedział ileś tam podobnie bulwersujących stwierdzeń, co więcej niektóre wprowadził w czyn jako sprawujący funkcję prezydenta, czym pokazał, że tak jak sprawowaniem urzędu, również prezydenturą odżegna się od haseł o "Prezydencie wszystkich Polaków".
Jarosław Kaczyński podczas kampanii wyborczej powiedział w kontekście Oleksego, że teraz już nie ma postkomunistów, są natomiast lewicowcy. Taka wypowiedź wpisuje się w przemianę i politykę koncyliacji i tym bardziej powinna urzekać zwolenników Bronisława Komorowskiego, który hasłem kampanii uczynił sobie "Zgoda buduje". Nie przypadła do gustu elektoratowi Prawa i Sprawiedliwości nawykłemu do własnego zdania na temat idei postkomunizmu i jest to zdanie uzasadnione, bo partia PiS funkcjonuje w opozycji do postkomuny, jednak w opozycji do niej ustawił się swego czasu właśnie Oleksy wyrzekając publicznie po opublikowaniu "taśm Oleksego", jakie nagrał jeden z pracowników ochrony prezesa Bartimpex, Gudzowatego. Wiele tam było niepochlebnych uwag na temat własnie tych osób, które z postkomunizmem utożsamiają się same. A obecna władza zaakceptowała odebranie pakietu akcji Bartimpexowi pozostającemu firma polską na korzyść Gaspromu.
Wyróżnikiem PiS na polskiej scenie politycznej jest unikanie relatywizmu, jednak przewodniczący Kaczyński nie walczy o elektorat lewicowy narażając życie polskich zołnierzy na misji w Afganistanie, jak uczynił to Komorowski. Z powodu jego słów o Oleksym nikt na pewno życia nie stracił, natomiast bezpośrednio po deklaracji Komorowskiego o końcu misji Talibowie przypuścili atak rakietowy na polską bazę, w wyniku którego zginął polski żołnierz, a dwu innych zostało rannych. Obecnie Bronisław Komorowski zdanie o wycofaniu żołnierzy już zmienił, ale liczą sie pierwsze słowa, jakie wypowiedział. Liczą się w kontekście elektoratu lewicowego, skoro osoby niezbyt interesujące się na bieząco polityką zapamiętują tylko pierwszy komunikat, tak, jak międzynarodowa opinia publiczna zapamiętała informację o czterech próbach lądowania nad Smoleńskiem. Wprawdzie Napieralski i teraz mówi, że lewica chce wczesniejszego, niż planowane (czyli 2012 - 2013) wycofania wojsk z Afganistanu i przypuszczam, że Komorowski poświęci wiele czasu i uwagi na takie sformułowania obietnicy o wczesniejszym wycofaniu, aby usatysfakcjonować lewicę, a jednocześnie sprawić aby "nikt już nie zginął przez tego pana".
PS. Załączam link do dzisiejszego tekstu Rosemanna
http://iirosemann.blogspot.com/2010/06/czarowanie-zaklinanie-voodoo-czasu.html


Komentarze
Pokaż komentarze (3)