"- Powiedziałem mu z głębokim przekonaniem, że marzeniem każdego człowieka jest wziąć rewanż” - oznajmił Donald Tusk opowiadając o swoich rozmowach z Komorowskim po przegranych wyborach prezydenckich 2005. Komorowski w obecnej kampanii do marzeń odwołuje się bardzo często: to w kontekście dążenia do "Polski naszych marzeń", to znowu obiecując, że "marzenia się spełniają", "marzenie może się spełnić". To nie ja narzuciłam Komorowskiemu pomysł odwoływania się w obecnej kampanii do marzeń i wątek podejmuję nie aby czepiać się słów wyrwanych z kontekstu, bo następnie Tusk stwierdza: "Ale mówiłem też, że nie można wykluczyć, iż zdarzą się takie sytuacje, które uniemożliwią mi ponowne kandydowanie. A wtedy zwrócę się do niego jako pierwszego, żeby spróbował stanąć do walki. I tak się stało." Rzeczywiście, to Bronisław Komorowski kandyduje na urząd Prezydenta RP; Donald Tusk odmówił wprawdzie podania, na kogo oddał głos w prawyborach, ale ten wywiad nie pozostawia wątpliwości, kto był i jest jego faworytem w tej "walce”.
Pierwszym etapem w marketingu firmy sieciowej "Amway” jest wizualizacja swojego marzenia, jako marzenie przykładowe podawany jest samochód, którego zdjęcie należy przykleić sobie nad biurkiem czy w innym widocznym miejscu, aby często oglądane stanowiło motywację do coraz większych wysiłków w pozyskiwaniu klientów, sprzedaży produktów i nieprzejmowania się odmowami. Należy przypuszczać, że nad biurkami Tuska i Komorowskiego zawisły fotki pokonanego Lecha Kaczyńskiego, a może Prezydenta Tuska czy … trudno powiedzieć, jak wyglądała wizualizacja. Skoro marzenie to "wziąć rewanż", mógł zostać na niej uwidoczniony sam moment jego brania, być może było to coś w rodzaju wizualizacji, jaką zaprezentował Palikot opisując, co należałoby zrobić z Jarosławem Kaczyńskim, jak należy rozumieć, substytutem brata, który stał się już niechwytny w kontekście rewanżu. Po przeczytaniu powyższych słów Donalda Tuska stało się dla mnie jasne, dlaczego Janusz Palikot był tolerowany w PO ze swoimi krytykami obecnie już nieżyjącego Prezydenta: miał poparcie prezesa swojej partii.
Jakiś czas temu zauważyłam w sieci taki oto obrazek:

Teraz zrozumiałam, że nic nie stało się nagle i jeśli jest w ogóle jakiś Dorian, to nie jest nim Donald Tusk, choć raczej wcale go nie ma.
Jednak Donald Tusk się myli, Polacy maja inne marzenia.
http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/,1,3312167,aktualnosc.html


Komentarze
Pokaż komentarze (6)