Kaczyński miał prawo powiedzieć o rozmowach z Rosjanami w sprawie Białorusi. Miał, na co wskazują liczne przykłady z dyplomacji (Sarkozy i Lech Kaczyński "wtrącający się" w sprawę konfliktu rosyjsko - gruzińskiego, w tym Sarkozy ROZMAWIAJĄCY Z ROSJĄ o Gruzji, szczyty G8, na których ciągle są rozmowy o innych krajach itp.), miał, na co wskazują inne liczne przykłady z "rodzącej się" przyjaźni polsko - rosyjskiej nieszczęśliwie w kontekście katastrofy smoleńskiej. W tej samej debacie Komorowski wskazywał na konieczność zacieśniania związków z Rosją, no to chyba po minucie nie będzie przedstawiał jej jako dyktatury nie szanującej praw człowieka, bo w takim razie powinien choćby dążyć do odebrania Rosjanom wiadomego śledztwa.
Nużąca niekonsekwencja w prezentacji obrazu Rosji: zaborca czy przyjaciel w końcu?! Wzbudzanie resentymentów jednocześnie wychwalając jako sukces spotkanie z Miedwiediewem... po co Komorowski go w ogóle zaprosił, skoro to morderca? O czym zechce porozmawiać Miedwiediew, czy przypadkiem nie o tarczy antyrakietowej, O ZGROZO!, w kontekście USA, które są krajem postronnym?!
Podwójne standardy, sprzedaż fikcji na rachunek kampanii wyborczej. Jednak takiego skandalu, jak z Afganistanem, to akurat zagranie pijarowe budowane na niekompetencji Marszałka nie rozpęta. Choć Rosji pewnie się nie spodobało, to będzie siedzieć cicho ze względu na sprawę sledztwa dot. katastrofy smoleńskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)