weronka weronka
96
BLOG

"Bronisław jest szpiegiem" czyli pierwsza informacja

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 27

Niegdyś podczas kampanii sztaby wyborcze kandydatów obawiały się wyszukania i ujawnienia kompromitujących materiałów przez konkurencję. Sprawdzano wnikliwie przeszłość wystawionych osób, uprzedzano atak podając wcześniej potencjalnie groźne informacje, aby oswoić z nimi elektorat i przez to osłabić ich ewentualną siłę rażenia (postapił tak Tusk przyznając się do palenia marihuany w młodosci). Naprawiano niedociągnięcia wizerunkowe (znów podam przykład Tuska legalizującego ślubem kościelnym związek małżeński przed wyborami), słowem starano się zabezpieczyć jednocześnie wyszukując słabe strony u konkurencji (słynny "dziadek z Wehrmachtu" wyszukany przez Kurskiego).

Obecnie, może z powodu znikomej ilości czasu, którego jednak potrzeba do zgromadzenia "haków", a może również dlatego, że kandydaci są znani (mniej może Komorowski, jednak sam sztab wycofał błędną informację o jego tytule hrabiowskim w reakcji na sprostowanie heraldyków), tryumfy święci metoda dobra na bardzo krótka metę: puszczanie w eter informacji nieprawdziwych, ale mających na pierwszy rzut oka pozory prawdopodobieństwa.

Metoda wbrew pozorom nie jest aż tak niebezpieczna, jak mogłoby sie wydać, bo nie tylko kryterium czasowe chroni przed wyjściem prawdy na jaw przed wyborami. Jest znanym mechanizmem zapamiętywanie pierwszego doniesienia na dany temat - czytelnik zapamięta tekst z pierwszej strony z tytułem wydrukowanym wielką czcionką, a późniejsze sprostowanie, nawet jesli nie drobnym drukiem na ostatniej stronie gazety, przeczyta znacznie mniej osób. "Wypił, zabił" - czytamy i mamy podane nazwisko pijaka i zabójcy, potem okazuje się, że gazeta mylnie przedrukowała zdjęcie oskarżonego, ale może zdarzyć się (i zdarzało się tak), że ten ze zdjęcia zostanie zwolniony z pracy, a znajomi zerwą z nim kontakty nawet przeczytawszy, że to ktoś inny o tym samym nazwisku i z Lądka Zdroju, a nie z Koluszek.

Obcokrajowcy dziś sa przekonani, że samolot z polską delegacją podchodził czterokrotnie do lądowania, część wierzy w "polskie obozy zagłady" mimo licznych dementi polskich władz. Pewnie jakaś grupa Polaków uwierzyła, że Kaczyński chciał wspólnie z Miedwiediewem dokonać zaboru Białorusi, może ktoś uznał nawet, że wygrana trzy lata temu sprawa o zniesławienie podejrzeniem domagania się rezygnacji z dopłat dla rolników rzeczywiście jest wciąż żywym "hakiem" i popiera domaganie sie nowego dementi. Choć oskarzający publicznie Komorowski nie oczekuje wyjasnienia tematu w sądzie - prawdopodobnie sąd nie zgodziłby sie rozpatrywać sprawy dokładnie na ten sam temat, zakończonej i rozstrzygnietej.

Wykorzystywanie opisanego, powiedzmy sobie szczerze, że niezbyt uczciwego mechanizmu, możnaby zarzucić również Kaczyńskiemu - w sprawie z prywatyzacją szpitali, którą podniósł, choć przeciez i ona znalazła rozstrzygnięcie w sądzie czas temu jakiś. Moznaby dopatrywać się w akcji Komorowskiego z przedrukiem gazetowym rewanżu za wyciągnięcie tematu prywatyzacji. Możnaby, gdyby sama Platforma nie wspominała o prywatyzacji już po tamtym rozstrzygnieciu, gdyby ten termin nie przewijał się cały czas ... choćby dziś w artykule o problemach z prywatyzacjąSzpitala im. Rydygiera w Krakowie, która ma nastapić 1 lipca.

http://wiadomosci.onet.pl/2681,2190760,kontrowersje_wokol_prywatyzacji_szpitala_im_rydygiera,wydarzenie_lokalne.html

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka