Specjaliści od komunikacji społecznej z Platformy Obywatelskiej krytykując tych, którzy tego ugrupowania nie popierają i obwiniając ich o niechęć do zgody nie biorą pod uwagę, że pomijają autentyczne, szczere odczucia osób preferujących inną opcję polityczną. Traktują te osoby jak osobistych wrogów, bo w taki sposób mobilizują własną partię i jej zwolenników, jednak nie biorą pod uwagę, że emocje wywołane stosowaniem metod gwarantujacych jak najwyższe wyniki wyborcze stają się również udziałem ludzi, którzy PO nie popierają, a przecież też są obywatelami kraju, jakim zarządzają, a teraz będą zarządzać w pełni.
Politycy PO lansują tezy o spokoju, domagają się 5 lat spokoju dla Polski, a przecież to oni sami mają obowiązek go zapewnić. Tymczasem jedynymi, którzy o braku spokoju mówia, są własnie oni. Tylko oni powtarzają wciąż, że są dwie Polski, trwa wojna polsko - polska. Być może rzeczywiście obawiają sie protestów społecznych, choc póki co i od dawna - praktycznie przez caly czas - "protest" polega na tym, że nie wszyscy ich popierają. Politycy PO mając o to pretensje pokazuja, że zupełnie nie rozumieją ducha demokracji. Bo ludzie maja prawo ich nie popierać, maja prawo do odmiennych poglądów. Opozycyjne partie polityczne maja prawo do obrony swoich założeń programowych i do brania przez rządzących pod uwage ich projektów; maja prawo do prawdziwej sejmowej debaty i poszukiwania kompromisu, nie mają obowiązku udzielania bezwarunkowej zgody. Ludzie nie maja obowiązku akceptować straszenia opozycją czyli nimi, kiedy władza ma znaczną wiekszość w Parlamencie, przejmuje dla siebie wszystkie najwyższe stanowiska w Państwie i teraz objęła urząd prezydenta. PO nie ma prawa przedstawiać jako wrogów - partii czy spokoju czy "pieknej polskiej drogi do naszych marzeń" - osób, które maja inna wizje polityki. Sama Platforma wyklucza część osób, jeśli nie zdecydują się na "pójście razem", akceptuje tylko tych, którzy ją popierają, nie chce dialogu tylko bezwarunkowego oddania obywateli.
W swoim sposobie rozumienia sprawowania władzy PO zapomina o uczuciach i emocjach niepopierających jej Polaków, do których równiez należy ten kraj. Lekceważy vox populi, a przecież to obywatele są jej pracodawcami, w demokracji partie maja rolę służebną, inaczej, niż w dyktaturze do której pretekstem miałyby być wybory. Ta partia nie chce słuchać, chce być słuchaną. A ja jestem przerażona argumentami, jakie słyszę od jej zwolenników. "Komorowski nie jest mądry, ale będzie układny, a żeby skutecznie rządzić, nie może być szarpaniny. Kaczyński nie byłby układny i byłby bałagan" - tęsknota za systemem jednopartyjnym, w którym nikogo nie ma potrzeby przekonywać do swoich racji zyskała szansę zaspokojenia. Ale ona nie ma racji bytu! Nie w demokracji wywalczonej, jak sie zdawało. Jesteśmy ciagle na poczatku drogi, jesli rządząca partia odmawia opozycji prawa do odmiennych poglądów i zamiast poszukiwać kompromisów, linczuje oponentów i obwinia myślących inaczej o wywoływanie "wojny polsko - polskiej".


Komentarze
Pokaż komentarze (18)