Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie, kampania skończyła się i nic już nie przeszkadza w stawianiu pytań o przyczyny tragedii smoleńskiej. Oczywiście, prokuratura, śledztwo trwa...
Technik pokładowy Remigiusz Muś zeznał, a potem powtórzył to mediom, że załogom JAK-a 40, rosyjskiego IŁ-a i Tupolewa polecono zejść do wysokości 50m. To jak dotąd jedyna osoba, która mówi o takim poleceniu wieży, takiego polecenia nie ma zapisanego w stenogramach odsłuchu z czarnej skrzynki Tupolewa.
Tak, ale ja słyszałem „50”. Tak mówiłem kolegom tuż po katastrofie i nadal tak twierdzę. Pamiętam też, że Ił również dostał od kontrolera komendę „50 metrów i być gotowym do odejścia”. Podczas pierwszego i drugiego podejścia. (...) Teraz: czy nasze słowa są bardziej wiarygodne, czy stenogram? (...) Zresztą to jest do sprawdzenia, bo na naszym (JAK-a) magnetofonie, który miałem okazję raz później przesłuchać w obecności żandarmów, nagrana jest cała korespondencja Iła z wieżą. (...) Nam również kontroler powiedział, że mamy zejść do wysokości 50 metrów.
Słowa technika łatwo zweryfikować sprawdzając nagranie z JAK-a i pytając załogę IŁ-a, ale czy mając takie polecenie z wieży rzeczywiście zeszli? Inne osoby komunikujące się bezpośrednio z załogą Tupolewa podczas lotu potwierdziły te fragmenty stenogramów, w których mowa o dużej rezerwie, z jaką załoga Tupolewa podchodziła do koncepcji rzeczywistego wylądowania, w tym dyskusje o paliwie i lotniskach zapasowych. Ja czytając stenogramy odniosłam wrażenie, że oni nie chcieli lądować i nie zamierzali tego zrobić. Dlatego nie rozumiałam, jak to sie stało, że po dłuższym przebywaniu na 100m zniżali sie dalej. Ciągle nie rozumiem, dlaczego skoro zdecydowano sie udostepnić polskiej opinii publicznej "starą" wersję stenogramów, nie dano po prostu oryginalnych zapisów - wtedy słowa Musia o poleceniu z wieży możnaby łatwo zweryfikować.
W dalszej części wywiadu Muś wspomina o zbaczaniu tak IŁ-a, jak JAK-a i Tupolewa na lewo i potem "doginaniu" na prawo. Mówi o kartach pokładowych, według których pas miał znajdować się gdzie indziej, niż naprawde się znajdował - właśnie bardziej na lewo od właściwej pozycji. Dopiero światła APM-mów naprowadziły załogę JAK-a na właściwą ścieżkę. Jednak JAK mając mniejszą rozpiętość skrzydeł nie musiał lądować centralnie - wystarczała mu połowa pasa - TU musiałby znaleźć się centralnie aby wylądować. Temat ustawienia nie w linii lotniska też mnie zainteresował, kiedy oglądałam zdjęcia i symulacje. Tupolew jest szerszy, ma spory rozstaw skrzydeł, a wcale nie był na ścieżce, choć wieża mu to powtarzała.
Ostatnio usłyszałem sugestię, że nasze karty podejścia nie są najaktualniejsze, że istnieją nowsze. Jeśli nawet tak jest, to nie otrzymaliśmy ich i lądowaliśmy – tak jak Tupolew – według kart, które mieliśmy w Pułku. Opatrzone są one datą „2006 r.”.
"Wyciek" zeznań technika spotkał się z oburzeniem prowadzącej śledztwo prokuratury; szczególna irytację okazał polski ekspert akredytowamy przy rosyjskim MAK, Edmund Klich w reakcji na wywiad, którego udzielił Muś.
Czytałem tę rozmowę (z technikiem z Jaka). Nie wiem, czemu to ma służyć. Bez komentarza (...) Dokumenty na to nie wskazują. Żadne.
Po czym poinformował, odnosząc się do pytań o rozszyfrowanie nierozpoznanych wcześniej wypowiedzi zarejestrowanych na czarnych skrzynkach z Tupolewa:
-Cały czas jest nad tym praca i są jakieś wyniki, ale ja ich nie mam. W niedługim czasie pewnie je dostanę.
Ale jak może mówić, że argumentem przeciwko prawdziwości wypowiedzi Musia jest brak potwierdzenia jego wersji w dokumentach, skoro sam przyznaje, że dokumentów nie ma? Choć nie traci nadziei, że pewnie je dostanie. W niedługim czasie, choć po chwili pytany, ile to moze zająć, odpowiada:Ja od początku mówiłem o roku.
Przy okazji Klich przyznał, że "w analizie" jest kwestia rozbieżności w zeznaniach kontrolera lotu ze Smoleńska co do tego, czy "prowadząc" polski samolot do lądowania rzeczywiście go widział - bo raz mówił, że widział, a innym razem, że nie. Tylko jak w takim razie mógł potwierdzać Na kursie i na ścieżce, co odnotowano wielokrotnie w stenogramach?
Trwała kampania wyborcza, więc zabroniono pytania o tragedię smoleńską aby nie wpływać na wyniki wyborów. I udało się, tragedia smoleńska na wynik nie wpłynęła. Ale teraz już jest po wyborach, a ja chcę wiedzieć, jak zginął prezydent mojego kraju i jego obywatele, w tym politycy , najwyższe władze wojskowe i kombatanci.
http://www.tvn24.pl/0,1663248,0,1,dostalismy-zgode-na-50-metrow-tu_154-i-il-tez,wiadomosc.html


Komentarze
Pokaż komentarze (82)