Kiedy ginie prezydent kraju i władze państwowe, od pozostałych przy życiu najwyższych przedstawicieli Państwa oczekuje się zachowania jak najdalej idącej powagi wobec tego wydarzenia i zapewnienia jak najskuteczniejszego śledztwa aby wyjaśnić przyczyny ich śmierci.
Nie ma wówczas znaczenia, z jakiej opcji politycznej wywodził sie prezydent ani jakie były osobiste poglądy generałów, którzy zginęli wraz z nim. Nie jest istotny charakter zadania, które przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych chcieli wspólnie wykonać w służbie Państwu. Śmierć wszystkich uczestników oficjalnej delegacji zasługuje na najwyższą uwagę, a dociekanie najdrobniejszych szczegółów jest obowiązkiem.
Wobec tak niewyobrażalnej tragedii nie mogą dziwić pełne niepokoju reakcje społeczeństwa ani domaganie się przez rodziny zmarłych odpowiedzi na pytania, kiedy gołym okiem widzać, że sledztwo nie przebiega prawidłowo. Nie maja nikogo innego poza własnymi władzami, od kogo mogłyby domagać się rzetelności śledztwa. Nie mają prawa oczekiwać tego od władz innego kraju, którego obywatelami nie są. Po to kraj ma władze wyłaniane w wyborach powszechnych, aby realizowały politykę zagraniczną w sposób zgodny z interesem Państwa, a chyba nie trzeba przekonywać, że wyjasnienie przebiegu i przyczyn katastrofy smoleńskiej w jak najżywotniejszym interesie państwa polskiego leży.
Obawiam się, że obecnie trwa największy kryzys państwowości polskiej od czasów odzyskania niepodległości, skoro prominentni przedstawiciele rządzącej w Polsce partii politycznej żartują z tej tragedii ferując wyroki niezależne od śledztwa, oskarżając bezpodstawnie zmarłego Prezydenta oraz zlecając badania opinii publicznej na temat przyczyny katastrofy, jakby nie miała znaczenia prawda, tylko wrażenia obywateli nie posiadających dostępu do materiału dowodowego.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)