Nie będzie wakacji w tym roku. Taki to już rok sie przydarzył, dziwny, dramatyczny. Chciałabym, aby śledztwo było właściwie prowadzone i abym nie musiała (bo jakoś muszę) interesować się teraz jego postępami. Jednak jeśli zapadnie cisza, to kolejne dowody mogą zostać utracone; niestety dotychczasowy jego przebieg nie napawa zaufaniem, że "oni to jakoś rozwiążą". Nie są dla mnie żadnym argumentem słowa takie, jak wypowiedziane dziś przez europosła Nitrasa "Depczecie zgodę narodową, macie ją gdzieś, traktujecie wszystko przez pryzmat własnego politycznego interesu", ponieważ nic mi nie wiadomo o niezgodzie narodowej, nikt też o niej nie mówi poza politykami PO. Wiem natomiast, wszyscy wiedzą, o niedopatrzeniach podczas zbierania dowodów, o braku protokołów z sekcji zwłok, braku telefonów satelitarnych, również o niezgodzie Rosji na wydanie polskim śledczym szczątków rządowego samolotu. O niemożności przesłuchań przez stronę polską ekipy z wieży, o sprzecznych zeznaniach kontrolerów lotu. A tak się jakoś dzieje, że to politycy PiS są zainteresowani wyjaśnieniem wszystkiego, co wiąże się z katastrofą, natomiast PO deklarująca ustami tego samego posła Nitrasa: "będziemy ją chronić od polityki" zdaje się roztaczać nad nią ochronę tak gorliwie, że uniemożliwia prawidłowe postepowanie śledcze.
Jeśli zostawić sprawę tej katastrofy, może okazać się, że nie zostanie wyjaśniona nigdy. A jeśli zgoda narodowa ma polegac na potakiwaniu wszystkiemu, co mówi PO, to ja z częścią narodu, jaką stanowią czołowi politycy tego ugrupowania w zgodzie być nie muszę. Bo oni nie chcą być w zgodzie ze mną, z moimi potrzebami. Rzecznik rządu choćby twierdzi, że Rosjanie dostarczyli wszystkie obiecane materiały zarzucając chyba polskim prokuratorom, że kłamią, kiedy twierdzą, że wielu materiałów wciąż nie ma. Teraz nie ma kampanii, żadnej, dlatego zarzuty o traktowanie wszystkiego przez pryzmat polityczny powinny mieć inny zwrot, bo nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że właśnie lęk o notowania sprawia, że PO stara się za wszelką cene upolitycznić dochodzenie prawdy o tragedii smoleńskiej i związanych z nią wydarzeniach. Jeśli zamiast 3 pytań zadanych przez Ruch 10 kwietnia poseł PSL zapamiętuje wniesiony na happening plakat i znów zarzuca grę polityczną, to ja mówię: Ruch 10 kwietnia nie ma niczego wspólnego z polityką, więc nie ma żadnego politycznego interesu w dochodzeniu przyczyn śmierci Prezydenta RP, dowódców polskiej armii i parlametarzystów. Rodziny ofiar domagające się rzetelnego śledztwa też nie "sprzyjają" jednej opcji politycznej. Zresztą trudno uwierzyć, aby ci, którzy stracili bliskie osoby, w obliczu ich śmierci myśleli tylko o interesie partii, do której nawet nie należą.
Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, ale w Polsce są miliony obywateli, do których nie przemawia narracja w wykonaniu rządu dotycząca tej katastrofy. Poseł Palikot na podstawie zamówionego przez siebie sondażu przeprowadzonego telefonicznie na grupie 500 osób, z którego wynikło m.in., że 20% Polaków przypuszcza wystąpnienie "presji" na pilota stwierdził, że popiera go 10 milionów Polaków. Gdyby sondaż był wiarygodny, wynik przekładałby sie na nieco ponad 5 milionów o nieznanych prawach wyborczych, bo nie można sprawdzić ich przez telefon. Podczas niedawnych wyborów przypuszczalnie wielu spośród tych, którzy poparli kandydata PiS, zadecydowało tak dlatego, bo liczyło, iż będzie usiłował wpłynąć na rzetelność śledztwa, choć może część pozostała w domach z powodu osoby kandydata. Co z tymi, którzy do wyborów nie poszli? Z tego samego sondażu wynikło, że 37% przypuszcza winę wieży. Tej winy nie da się zbadać bez współpracy z rosyjskimi śledczymi, bez możliwości przesłuchania kontrolerów, czego obecna władza czyli PO wcale się nie domaga. A były też inne opcje, m.in. za koncepcją zamachu kilkanaście %. Aby sprawdzić możliwość zamachu potrzebne są przecież szczątki samolotu.
Zwolenników "zamrożenia" śledztwa i przyjęcia ad hoc wersji proponowanej przez posła PO Palikota jest mniej, niż przeciwników. Znacznie mniej. Choć jest jasne, że każdy obywatel ma swoje sprawy i plany; nie może poświęcać całości czasu na domaganie się ustalenia prawdy. Ale to właśnie blokowanie dochodzenia, wszelkie te usiłowania mające na celu zbagatelizowanie problemu ze strony polityków PO stwarzają mozliwość niezgody narodowej. Może nie aż narodowej, bo posłów jednej partii, nawet zresztą nie wszystkich, trudno traktować jak Naród. Są raczej niewielką grupką w swoim przekonaniu, że wszystko jest, jak należy, a Polska znów osiągnęła sukces.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)