Chciałam napisać o czasie braku definicji. Ale to nie jest tak. Wieczorami chodzę na spacery. Jest już zbyt późno, więc ludzi spotykam z rzadka. Czasem ktoś czeka spóźniony na przystanku, innym razem grupka siedząca pod blokiem paląc papierosy słucha muzyki. Pamiętam gościa hotelowego, który zmierzał chwiejnym krokiem na pobliską stację benzynową - o, tam toczy się życie! Podjeżdżają taksówki, ludzie gromadzą się wokół czynnej do późnych godzin nocnych knajpki serwującej pieczone mięso i szaszłyki. Ale to na drugiej stacji, tej położonej dalej od mojego domu. Całkiem niedaleko, pomiędzy sporymi ulicami znalazłam coś w rodzaju pola zarośniętego wybujałą dziką trawą. Rośliny wyrastają do poziomu człowieka, można ukryć się całkowicie idąc jedną ze ścieżek, jakie wydeptali w celu skrócenia sobie drogi okoliczni mieszkańcy. Wczoraj sprawdziłam trzy takie ścieżki, dziś albo któregoś innego dnia poszukam kolejnych. Dwie z nich łączą się ze sobą.
Zwykle na ulicach nie ma nikogo, czasem tylko przemykają samochody. Mam wtedy miasto praktycznie dla siebie; ludzie w domach przeważnie śpią, ich świadomość jest zajęta czymś innym, nie ma ich tu.
Mijam zamknięte kościoły, podświetlone pomniki bohaterów kolejnych wojen, postawione przez żyjących i tych, którzy zmarli, zanim się urodziłam. To jest cicha Polska, miasto jest pomnikiem życia, pracy nieznanych tłumów, pokoleń nie pamiętających o sobie nawzajem. Ale łączy je historia i łączy to miejsce; wiele miejsc, w których ktos przystanął, ktoś inny rozpaczał, a jeszcze inny spotkał swoje przeznaczenie. Cichy kraj nie znający kłótni możnowałdców, pościgów mafii, konfliktów polityków. A raczej z zapisanymi na murach, w średniowiecznych budowlach dziejami ciagłych sporów, które jednak nie dotknęły tej ziemi, nie zmieniły pracy murarzy, nie zaburzyły wzrostu roślin, a potem ich obumierania. A przecież był taki czas, że kamień nie pozostał na kamieniu. Zburzone na powrót odbudowano. Zabierano miasta całe, z ich domami, wspomnieniami i historią; nadawano inne, obce. Jednak to nadal jest mój kraj. On to wszystko przetrwał, musiał przetrwać. Bo przetrwali Polacy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)