Cały kraj, a na pewno zorientowani politycznie stronnicy ugrupowań i wszystkie media żyją dziś przewidywaną "zadymą" przed Pałacem. Strona "proBronek" sporadycznie i tylko dla porządku wspomina wątek pomnika czy nawet tablicy, której wbudowanie natychmiast zakończyłby konflikt, a zajęłoby maksymalnie tydzień czyli gdyby zaczęto nawet pamiętniego 3. 08, dziś już byłoby po sprawie. Chętnie natomiast rozwodzi się nad popularnymi wątkami społeczno - obyczajowymi, gromi Jarosława Kaczyńskiego (wychodząc zapewne z założenia, że ku temu to każda okazja dobra), ubombastycznia symboliki i daje zielone światło zwykle, jesli wierzyć deklaracjom, niezbyt akceptowanym przez nią jednostkom zwanym potocznie kibolami.
Strona "proKrzyż" daje się wciągać narracji i zamiast powtarzać stale, a raczej naprzemiennnie "pomnik! tablica! pomnik! tablica!" debatuje na temat miejsca krzyża w polskiej kulturze, prawa do żałoby Jarosława Kaczyńskiego, upadku obyczajów i bezprawia z rzadka tylko wspominając o podwyżce VAT, ojcowskiej wizycie Ławrowa na dorocznym spotkaniu ambasadorów polskich organizowanym przez MSZ czy prawdziwym zadłużeniu kraju wynoszącym, jak się to niedawno okazało, nie żadne tam 684 365 mld złotych (wg Eurostatu), ale ponad 3 biliony złotych, czyli blisko 4,5 raza więcej.
Żadna ze stron porozumienia strójstronnego w sprawie przenosin Krzyża Smoleńskiego nie czuje się odpowiedzialna za miejsce jego pobytu czy dalszy rozwój wypadków. Ujawnił się również brak odpowiedzialnych za sam teren przed Pałacem. Hanna Gronkiewicz - Waltz twierdzi, że nie odpowiada zań; owszem, ulica tak, druga strona tak, ale nie tam. Kancelaria w Pałacu z kolei twierdzi, że "ich" jest to, co ogrodzone. Fragment ziemi niczyjej niewątpliwie jednak nalezy do narodu polskiego i pewnie dlatego to sam naród spiera się o do niego prawa.
Co ciekawe, niejaki pan Taras zaznacza, że planowana przez niego na dzisiejszy wieczór demonstracja jest tak naprawde demonstracją wobec nieudolności władzy. Jest on, jak mówi, zbulwersowany brakiem reakcji państwa na samowolę uzurpatorów okupujących wiadomy fragment przed Pałacem i w zastepstwie odpowiednich służb zamierza przeprowadzić operację wypełnienia porozumienia trójstronnego. Obrońcy Krzyża również w jakimś sensie protestują przeciwko władzy, która nie chce upamiętnić miejsca żałoby narodowej. Mamy więc wspólnego wroga, którym są aktualne władze, jednak obie strony nie potrafią się przeciwko niemu zjednoczyć, co jednak nie dziwi, bo u nas dość trudno pogodzić opozycję, czego dowodem choćby dzisiejsze animozje POPiS.
Owszem, kiedys to się udało, niestety zryw obywatelski został wówczas stłumiony na 9 lat, a po części zniweczony bezpowrotnie. Nie da się wykluczyć, że kiedy władza nie zdoła juz dłużej ukrywać rozmiarów kryzysu, tak obrońcy Krzyża, jak sam pan Taras, zarówno jak PiS, SLD a nawet jakaś część artystów złączą się i ujrzą idącymi w jednym pochodzie protestacyjnym pod Radę Ministrów. Czy wówczas zostanie ich przywódcą Janusz Palikot, trudno przewidzieć, ale ostatecznie przecież i tego wykluczyć nie można.
Żyjemy w wesołym kraju, gdyby jeszcze ta wesołość nie musiała być okupiona coraz bardziej dającym o sobie znac kryzysem, przeróżnymi przypadkowymi samobójstwami i wszelkiego rodzaju zbiegami okoliczności ze śmiercią 96 jeszcze niedawno cieszących się osobnymi historiami życia obywateli Poski pełniących wazne funkcje polityczne i społeczne z Parą Prezydencką na czele.
http://www.monitorekonomiczny.pl/s17/Artyku%C5%82y/a119/WA%C5%BBNE_Bankructwo_Polski.html


Komentarze
Pokaż komentarze (5)