Męcz z Madziarami oglądałem w takiej kondycji emocjonalnej w jakiej od dłuższego czasu oglądam s24. Ani to w sumie moje, ani liczyć na niespodzianki nie można, bo wiadomo i tak jak się wszystko skończy. Porechotać można z zaklęć Szpakowskiego, że trawa nierówna, porechotać z obserwacji Jankesa, że nowa, internetowa, obywatelska telewizja wyprze tę z Woronicza czy Wiertniczej i naszymi kamerkami pootwieramy ludziom oczy.
Klęską twórców pierwszych samochodów było to, że silnik przyczepiano do czterokołowej bryczki i całością, różnymi wajchami, kierowało się z siedziska stangreta. Mieli wynalazek, ale nie mieli nowej wizji i dotychczasowość nakazywała im stosowanie takich tylko rozwiązań, jakie tępymi oczy świata koło i tak dalej. Tu potrzeba było wizjonera, który znajdzie nową ideę całości, a nie takiego, który obryzga ścianę klejem i radośnie nakleja nową tapetę na starą.
Brak nowej, użytkowej idei dusi pomysły i zasadną wydaje mi się analogia s24 z polskimi piłkarzami i organizacją za nimi stojącą. W polskiej piłce wciąż żywym wydaje się być przeświadczenie (mój Ojciec jest zwolennikiem tej teorii), że jak piłkarze w przeddzień się nie pochleją, to może i nie przegrają. Stefan wolnym jest od lektury s24, ale – parafrazując – mógłby rzec, że jak salon nie dostanie wrzutki z mainstreamu (vide rysunek niewolnika), to gówno sam wymyśli.
Reprezentacja (mniejsza już o orzełka zastąpionego wizerunkiem obierek z jabłka) nie ma żadnej nowej koncepcji. By być szczerym, nie tylko ona – za wyjątkiem Anglii i Holandii nie spodziewam się, by ktoś z finalistów ją opracował na ME. Tyle, że nawet niezreformowany Włoch czy Niemiec bierze Polskę jak śledzika między wódkę i dopiero trawiąc go zastanawia się nad daniami poważniejszymi. Bo polska piłka na europejskich boiskach nadaje się obecnie wyłącznie do perystaltyki i w tych kategoriach mecz z nami oceniają wszystkie – co do jednej – reprezentacje piłkarskiego świata.
Wspomniałem Anglię i Holandię; obie kamandy zostały po ostatnim Mundialu zmuszone do zmiany swojej filozofii czyli idei gry w piłkę międzynarodową. Stylu nie zmienią, tyle, że Anglia nie będzie przegrywać, a Holandia mordować rywala wprost na boisku. Reszta „wielkich” myśli, że da sobie radę tym, co dotychczas ma (z wyjątkiem Helmuta grubo się mylą). No i dojdzie Irlandia plus Kacap, które się pokuszą.
Reprezentacja Polski. Salon24. A jacy oni „moi”, skoro boleśnie przewidywalni i obciążeni ponadto, na własne życzenie, wspomnianą funkcją perystaltyczną?! Ciekawym jedynie jakie organizmy mają z tego pożytek. Byt bakterii gnilnej jest owszem pożyteczny, ale nie znaczy to jeszcze, że wymaga kibicowania.
PS. Mówiąc "reprezentacja" mam na myśli coś więcej niż tych 11-stu gości na boisku. Mówiąc "S24" mam na myśli coś więcej niż administrację portalu.
* - Leniwą perystaltykę mają także chorzy, którzy długo przebywają w pozycji leżącej. Rozwiązaniem może być wtedy dieta bogata w błonnik (otręby, jabłka).


Komentarze
Pokaż komentarze (5)