- Co ci się stało, synu?!
– A nic tato, byłem na demonstracji i tajniacka policja spuściła mi wpierdal.
– Ale kopali cię nogą czy jak?
– Nie no, regularnie napierdzielali pałami, o, całe plecy mam odbite, krwią trochę sikam, zobacz, a potem zagazowali gazem policyjnym, lewe oko to już przecież na jakichś smarkach wisi...
– Aaa..., jak pałowali pałami i gazowali gazem, to nie masz się co skarżyć, bo tak, to oni przecież mogą! Połóż się, włącz se telewizor, patrz drugim okiem i nie kląskaj.
Oburzenie na tajniaka policyjnego, który kopał człowieka sięga szczytów, no – jak tak można?! Absurd tego oburzenia osadza się na fakcie, że policja może i powinna pałować i gazować kogo popadnie, ale z kopa – już nie wolno.
Psa się nie kopie, a co dopiero człowieka w europejskiej stolicy! Dlatego to właśnie bezmyślne odium spadło na kopacza, który – bądźmy szczerzy – zastosował wariant spod remizy pozwalający atakowanemu rany wylizać. Oczywiście sam skopany ma pewnie własne przemyślenia na temat trybu spuszczania mu wpierdalu i narzędzi, którymi akt ów się posiłkuje.
Przyjęliśmy (?) status i rozkład sił: "Policja ma prawo bić pałami, ma prawo gazować. To są cywilizowane jej zachowania, które są w sumie akceptowalne".
Ale kopać, ooooo..., kopać nie wolno!
Bij mnie, rżnij mnie, ale nie obrażaj! Mentalność dziwki z poddasza!
Absurd!


Komentarze
Pokaż komentarze (16)