Komedia pełna czarnego humoru. Ale po kolei.
Epickie są rozmiary tego co dzieje się wokół Grecji. Tak się przynajmniej wydaje przeciętnemu oglądaczowi TVN. Problem w tym, że będzie jeszcze bardziej epicko gdy na jaw wyjdą efekty kreatywnej księgowości w innych państwa strefy euro. Podobno „na widelcu” są już Portugalczycy i Hiszpanie.
Lirycznie brzmią pełne epitetów, porównań i innych przenośni komentarze. Komentarze „ekspertów”, polityków, bankierów. Nieźle się muszą oni nagimnastykować aby z jednej strony brzmieć groźnie, z drugiej zaś żeby nikt się ich zbytnio nie przestraszył. W końcu jeśli banki „nie mogą upaść” to państwa tym bardziej. Z drugiej strony takie postawienie sprawy wprost spowodowałoby, że Grecy (i nie tylko) mogliby zechcieć pójść na całość. Trochę więc palcem należy pokiwać. Z trzeciej zaś jak się ze straszeniem przesadzi to taka np. Polska może już nie chcieć do euro. A Polska jest euro bardzo potrzebna.
Dramat. Dramat to dopiero się zacznie. Kiedyś w końcu ktoś (wierzyciel) upomni się o swoje, a póki co ostatecznego wierzyciela w całym łańcuszku powiązań kapitałowo-finansowych należy szukać… w Chinach. Bo tylko Chińczycy na ten moment mają gotówkę, a w kryzysie (który w istocie wcale się nie skończył, tylko długi zostały przesunięte z banków do budżetów państwowych) „cash is the king”. Chińczycy mają gotówkę, bo tylko oni jeszcze chcą pracować. Reszta świata woli wydawać i konsumować. W końcu mają do tego „prawo”.
Komedia? Ano komedia. Przynajmniej dla mnie – choć z tym zastrzeżeniem, że to śmiech przez łzy.
Europa daje Grecji 110 mld euro. Lud przytłoczony ilością kapusty, której sobie nawet w liczbie zer nie potrafi wyobrazić, nie wie, że to pic na wodę.
Otóż żadnych 110 mld euro nie ma. Nie ma, nie było i nie będzie. To fikcja. Zdaje się, że dotychczasowe długi Grecji (te, przez które ta cała afera) to… długi w postaci euroobligacji. Obligacji, których Grecja nie jest/nie będzie w stanie wykupić. Dlatego, że ma już tyle długów, że to ją przerasta.
Co robi zatem Europa vel Niemcy i spółka? Ano proponuje kolejne kredyty! Idioci? No nie do końca.
Europa działa raczej jak lichwiarz, który kombinuje jak tutaj odzyskać co się wcześniej w ryzykowny biznes włożyło. Grecja kredyty obligacyjne brała niejako na gębę. Korzystała z dobrej marki jaką cieszyła się waluta euro. Ponieważ nie tej samej marce jechali Niemcy, Francuzi i inni toteż uderzenie w markę także i im sprawiłoby kłopoty. Chińczycy (może jeszcze paru innych, w tym ci na „Ż”), czyli ci którzy te obligacje skupowali, bardzo by się pogniewali na europejskie „potęgi”. Niemcy i spółka postanowili więc zadziałać wcześniej. I wykombinowali, że tamte długi Grecji się wykupi zamieniając je niejako na nowe – bezpośrednio unijne. Tak przynajmniej wynika z ogłaszanych komunikatów.
Niemcy i spółka przejęli więc zobowiązania Grecji względem Chińczyków, którzy swoją kasę w ten sposób wyciągną. Niemcy i spółka jednak to nie tacy frajerzy. Też chcą wyciągnąć. O ile więc wcześniej żadnych warunków czy poręczeń od Greków nikt nie żądał, tak teraz jest inaczej. Grecy mają zagwarantować, że podniosą podatki (to jeszcze się da podnieść?). Ha! Wiadomo, że Grecja najprędzej wyszłaby na prostą gdyby wprowadziła u siebie wolny rynek, a tymczasem Niemcy i spółka żądają od Greków czegoś dokładnie odwrotnego. Jeszcze więcej socjalizmu.
Ponieważ Grecy to jednak też durnie, to protestują… bo chcą jeszcze więcej socjalizmu! Paranoja jakaś normalnie. Niemcom i spółce w to graj. Co prawda kura jak już zniesie to ostanie złote jajo (które zgarną Niemcy i spółka) zdechnie ale co tam. W końcu niedawno do kurnika wprowadziło się kolejnych dziesięć kurek, a kolejne stoją w ogonku pukając do drzwi.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)