1 obserwujący
28 notek
22k odsłony
  678   0

Kilka słów o zapaści komunikacyjnej w Krakowie.

Kraków w ciągu ostatnich lat stał się miastem komunikacyjnie przeciążonym. Ma na to wpływ szybko postępująca, niezrównoważona i czasem wręcz nachalna zabudowa przestrzeni miasta. Nie zrównoważoną, ponieważ powstają głównie mieszkania oraz biurowce, czasem centra handlowe, a nie powstają rozwiązania komunikacyjne - praca czy placówki edukacyjne czy punkty usługowe są daleko od miejsca zamieszkania. Kraków obecnie na przeciwległym biegunie wdrożenia idei miasta 15-minutowego.

Każde mieszkanie to według minimalnych warunków zabudowy wydawanych przez miasto 1,2 samochodu. Przykładowy budynek 100 mieszkaniowy to 120 nowych samochodów włączających się do istniejącego układu komunikacyjnego.

Każdy biurowiec , centrum handlowe, szkoła, przedszkole to ruch tysięcy samochodów mieszkańców próbujących co rano i co popołudnie zadbać o swoje rodziny i zdążyć jeszcze na czas do pracy. A do tego dochodzą jeszcze tysiące pojazdów osób mieszkających poza miastem, w dni robocze blokujących układ komunikacyjny miasta.

I nie chodzi tu o to by winić mieszkańców Krakowa czy podkrakowskich miejscowości, którzy próbują powiązać swoje życie z Krakowem - każdy powinien tu móc znaleźć swoją wersję szczęścia i swój sposób na życie.

Chodzi tu o to, że decyzje podejmowane przez rządzących Krakowem są spóźnione przynajmniej o 10 lat, i że decyzje podejmowane dzisiaj nie służą rozwiązaniu sytuacji a tylko gaszeniu aktualnych pożarów. Za 10 lat nie tylko przybędzie w Krakowie ileś kilometrów dróg czy torów tramwajowych, ale przybędzie zarazem kolejnych osiedli, biurowców czy centrów handlowych.

Na dzień dzisiejszy nie ma przeznaczonych środków na rozwój komunikacji szynowej, nie ma pomysłu na to w jaki sposób pomóc dojeżdżającym spoza Krakowa. Komunikacja krakowska zupełnie się nie rozwija, a niektóre rozwiązania są wręcz kuriozalne. Zwężanie ulic, by wydzielić teren dla ruchu rowerowego, czy anonsowanie stref czystego transportu nie odczaruje magicznie sytuacji i nie spowoduje, że konieczny, codzienny transport stanie się nagle radosny i przyjemny. Efekt jest zupełnie odwrotny. Ostatnie żądania płacowe MPK i zmniejszenie liczby kursów skutecznie pogrzebały u większości chęci do bycia „ekologicznymi”. A wygląda na to, że Miasto nie ma pieniędzy na załatanie tej nie kończącej się zapaści.


Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka