Do pewnego momentu akceptujemy rzeczywistość, bo jest ona zgodna z naszymi doświadczeniami i wyobrażeniami, lecz w miarę nieuchronnej ewolucji w obyczajach i zmian wynikających z naukowego postępu, świat, w którym jesteśmy nadal, staje się niezrozumiały, obcy dla nas, gdyż obce i niezrozumiałe są dla niego te nasze ideały i marzenia, które dla nas miały znaczenie.
Pokolenie wchodzące w życie jest odporne na nasze kompleksy. Słowa znaczące dla nas, dla niego nie mają żadnej wartości: poza historyczną. Tak było pod piramidami, tak jest do teraz.
Dla człowieka wyposażonego w prymitywizm i żyjącego w swojej rzeczywistości jaskiniowych czasów, współczesny zegarek byłby powodem do wejścia na drzewo. Nie można być jaskiniowcem uzbrojonym w zegarek, bo każde pokolenie ma własne gusła i przekonania zależne od wiedzy, w której zostało wychowane.
Ps.
Pałętam się po swoim życiu od tak dawna, a coraz mniej wiem, o co w nim chodzi. Może mi to minie, ale jakiś lękliwy i ponury ze mnie osobnik zrobił się teraz. Nie mogę nawet powiedzieć, że dokucza mi smutek, gdyż nie jest to melancholia w stanie rozpoznawalnym od razu, coś jednoznacznego, ospałe i beznamiętne siedzenie w kącie, lecz przypuszczam, że jest to raczej uczuciowy majonez, konglomerat, pstrokata mieszanka z byłych emocji.
Drobiazg, szczegół, nieistotne przypomnienie, fragment obrazu znanego z przeszłości, i jestem pośród wirujących wspomnień. Epizod goni epizod, a każdy z nich domaga się oddzielnej interpretacji, szczególnego potraktowania i właściwego oświetlenia, a każdy z nich już nie jest nieistotnym dejavu, jednym z wielu fragmencików zdarzeń, ale czymś najważniejszym, wymagającym ode mnie pogłębionej analizy.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)