ŻYCIE W NIEBYCIE ŻYCIE W NIEBYCIE
76
BLOG

MARCIN JURZYSTA:

ŻYCIE W NIEBYCIE ŻYCIE W NIEBYCIE Kultura Obserwuj notkę 2

Oto polecany post:

Wychodzenie z Osady

Słuchając dziś expose premiera Tuska z radością potakiwałem głową i klaskałem w uniesieniu. Nie żebym w jakiś szczególny sposób był zapatrzony w nowego szefa rządu, czy dlatego, że lubię przydługawe monologi. Moja euforia wzięła się z przeświadczenia, że wreszcie może być normalnie, że w końcu wychodzimy z osady.

Z pewnością każdy kojarzy film Shyamalana pt. „Osada”. XIX wiek, spokojna, żyjąca własnym rytmem wioska, położona wśród lasów Pensylwanii. Zwykli ludzie, wiodący sielski żywot, od czasu do czasu gnębieni jedynie strachem spowodowanym istnieniem tajemniczych potworów, żyjących w lesie do którego nie wolno im wchodzić. Gdy narzeczonemu niewidomej dziewczyny grozi śmierć, ta postanawia przedrzeć się przez niebezpieczny las by znaleźć lekarstwo dla ukochanego. Jakże wielkiego zaskoczenia doznaje (i widzowie zresztą też), gdy okazuje się, że za lasem jest… inna cywilizacja. Są samochody, telefony, telewizja, radio. Przestraszona dziewczyna nie wie gdzie się znalazła, a tu, w tym, innym świecie okazuje się, że istnieje nie tylko lekarstwo dla jej narzeczonego, ale też szansa na wyzdrowienie dla niej samej. Wychodzi więc na jaw, że osadę zbudowała garstka przestraszonych, zdesperowanych, nie umiejących sobie poradzić w obecnej cywilizacji, ludzi. Nie chcieli by ich dzieci spotkało coś złego, pragnęli zbudować własny, idealny, oparty na harmonii świat, w którym odgrodzą się od zła jakie niesie cywilizacja. Ludzie ci, zrobili jednak młodemu pokoleniu niebywałą krzywdę, pozbawili je rozwoju i czerpania z dobrodziejstw postępu. Odgradzając się od zła tego świata, zamknęli się też na pozytywne aspekty nowoczesności.

21 października Polska również przedarła się przez las, w którym żyją jakieś mityczne potwory. Ze stagnacji, zacofania, z może pięknego, ale jednak bajkowego, czarnobiałego świata – dobra i zła, wchodzimy wreszcie w świat normalności. Przemówienie Donalda Tuska jest niezaprzeczalnym dowodem na to, że taki kierunek właśnie obieramy. Trzeba bowiem dziś postawić nam na równy dostęp do edukacji dla wszystkich dzieci, niezależnie czy pochodzą one z dużych miast, czy z małych miasteczek, trzeba wprowadzić tak potrzebną konkurencję w służbie zdrowia, bo tylko takie rozwiązanie da gwarancję, że pacjent w końcu będzie traktowany godnie a nie jak nic nie znaczący przedmiot, trzeba w też poważnie zająć się informatyzacją kraju i rozpowszechnieniem Internetu, tak by nie było to dobro luksusowe, ale zwykłe narzędzie pracy, rozrywki, edukacji w każdym gospodarstwie domowym.

Osada była systematycznie budowana już od czasów rządu Leszka Millera, a permanentnie okopał ją rząd Jarosława Kaczyńskiego wraz z nieudolnym Lepperem i doktrynerskim Giertychem. Trzeba nam w końcu wyjść do świata, zobaczyć innych ludzi i nie bać się porozmawiać w obcym języku. Tusk nie odkrywa przed nami nowego świata, Tusk chce ten świat nam przybliżyć, tak byśmy nie byli osadą, gdzieś na peryferiach Europy, ale równoprawnym elementem składowym postępu i nowych możliwości. Mam nadzieję, że mu się to uda.

http://mjurzysta.salon24.pl/index.html

==================

MÓJ KOMENTARZ:

WIERNOŚĆ SWOIM PRZEKONANIOM

Refleksje zacznę od tego, że jest ze mnie człowiek co najmniej przekorny i gust mam taki bardziej niemodny. Gdyż lubię być POD PRĄD; zazwyczaj nigdy przenigdy nie byłem ideolochórzystą i zaciekle stroniłem od stadnych miarkowań, za to mniej więcej zawsze był ze mnie facet pojedynczy i samowystarczalny.

Być może miałem poglądy nader niepodatne na presję otoczenia, może powinienem częściej być zbiorowym wyznawcą i głosicielem większościowych przekonań, a mniej – indywidualistą, może z tego to powodu lubiany byłem incydentalnie, ale zdaję sobie sprawę, że wierność własnym przekonaniom, to cena patrzenia w lustro. Zdaję sobie sprawę, że muszę ją zapłacić po to, by móc patrzeć we własne odbicie BEZ OBRZYDZENIA, odważnym okiem, bez wyczyniania spłoszonych grymasów, by cieszyć się nieoplutą twarzą.

Miałem gdzieś uczone debaty o teczkach, hakach i układach. Patrząc w szklane oko telewizora, widziałem twarze naszych polityków, twarze radośnie zdeformowane przez pychę, zawiść i kompleksy.

To były moje zasady, dążenia i chcenia. Tak się widziałem, z taką myślą zacząłem pisać komentarze polityczne. Pisać z pozycji neutralnej. Ciężko mi było zachować kamienny spokój, gdy widziałem tu (w naszym salonie 24), jak porusza się tematy drugorzędne, jak częstotliwość ich omawiania decyduje o tym, że stają się tematami głównymi, a z czasem, jak zaczynają być tematami JEDYNYMI...

Myślę tu o problemach naszej nietolerancyjnej tolerancji oraz o przeróżnych paradach nierówności. Myślę tu o bezkarnym pastwieniu się nad Żydami, o internetowych stronach propagujących faszyzm, sekciarstwo, pornografię, o istnieniu stron nawołujących do nienawiści, wybielających odpowiedzialnych za obozy koncentracyjne, obarczające nasz naród winami za zbrodnie ludobójstwa, gloryfikujących wredne postacie Stalinów, Leninów, Hitlerów...

Za nic miałem właścicieli partyjnych kanap. Koło czterech liter mi latało, które ugrupowanie rządzi. Interesował mnie REZULTAT owych rządów. EFEKT wyrażający się ilością UKOŃCZONYCH autostrad, WYBUDOWANYCH mieszkań, wyrażający się w prawidłowych nakładach na kulturę, potwierdzony inwestycjami, np. nakładami na badania naukowe, na prawdziwą opiekę medyczną i społeczną.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura