Och, jaki ze mnie biedaczłowiek! Telefon nie działa, wyjść nie mam dokąd, a na ziewanie zabrakło mi pary!
Nie mam zamiaru bredzić o szlachetności, honorze i pozostałych duperelach. Nudzi mnie życie, nic już nie cieszy i tak przecieka kolejny dzień. Dzień wolny od perspektyw, od nadziei, pochmurny i gradowy.
2
Postanowiłem przeczekać lepsze czasy. Niech inni nadstawiają karku, bawią się we wrażliwość, reagują na zło, krzywdę, grają w cymbergaja z głupotą. Ja z tym skończyłem. Wypisałem się z aktywności, z zaangażowania w cokolwiek. Pragnę żyć jak reszta. Jak reszta być kibicem, bezstronnym obserwatorem, który ma wiele do powiedzenia, a niczego do roboty.
Zaczynam mieć dosyć siebie, siebie w roli zbędnego ornamentu, w roli pariasa, którego się omija, któremu nic się nie klei, nie zazębia, nie maceruje w jednorodny zamysł, więc, nie mówiąc za dużo, wkładam do podróżnego plecaka wszystkie swoje obolałe miny, łzy i cierpienia, swoje rekwizyty, dekoracje i przyklejane wąsy, więc. zrównoważonym krokiem, udaję się na dworzec i najbliższym osobowym z przesiadką, jadę do diabła.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)