14 obserwujących
254 notki
125k odsłon
1973 odsłony

Pandemia i inne nieszczęścia

Wykop Skomentuj38

Andrzej Owsiński

Pandemia i inne nieszczęścia

Osiągnęliśmy już ponad 10 tys. zakażeń w ciągu jednego dnia.

Ten fakt zasługuje na miano zjawiska epidemicznego, bo dotychczas przypadki kilkuset zarażeń, a nawet paru tysięcy traktowano jako objaw pandemii z możliwością oceny „na wyrost”. Komuś zależało na wyolbrzymianiu sprawy co społeczeństwo wyraźnie wyczuło lekceważąc zbyt jego zdaniem rygorystyczne wymagania.

Pod wpływem tego typu nastawienia zastosowano szeroką gamę ulg i nagle okazało się że pandemia nie jest czyimś wymysłem, ale realną rzeczywistością budzącą nas ze snu.

Jak zwykle w takiej sytuacji rozwiązania szuka się w jeszcze jednym przepisie z mocą ustawy żeby zapewnić możliwość egzekwowania.

A przecież przepisy sanitarne istnieją i wystarczy rozporządzenie Ministra Zdrowia, czy nawet Głównego Inspektoratu Sanitarnego żeby stworzyć odpowiednie warunki do zwalczania epidemicznego charakteru choroby.

O całkowitym braku pojęcia na temat obowiązku spełniania nakazów stosownej władzy jest przekonanie że tylko ustawą można zmusić ludzi do noszenia zabezpieczających maseczek.

W ten sposób działając nawet w dobrej wierze można narobić wiele szkód. Z przepisami dotyczącymi ochrony zdrowia i życia jest podobnie jak z przepisami budowlanymi. Nie można ich treści powierzać politykom, choćby z prostej przyczyny konieczności dochowania niezbędnej fachowej specjalizacji i porządkowego znaczenia tych przepisów wynikających z ogólnych zasad ustaw o uprawnieniach poszczególnych resortów.

Takie rozporządzenie zaopatrzone odpowiednią sankcją w postaci mandatu karnego będzie w praktyce znacznie skuteczniejsze, aniżeli sięganie do trybu ustawodawczego.

Pisałem w swoim czasie na temat inflacji ustawodawczej powodującej paraliżowanie działań rządu, który nie może rozwiązać najmniejszego problemu bez nakazu parlamentu. Okazuje się że w Polsce rzeczywistym rządem jest parlament, a rada ministrów spełnia tylko rolę posłusznego wykonawcy.

Jest to oczywiste nieporozumienie rodzące niejednokrotnie fatalne skutki w postaci wymyślonych przez rozgrywki polityczne /często na najniższym poziomie/ różnego rodzaju ustaw obowiązujących mimo ich bezsensu, a nawet szkodliwości.

Pewnym filtrem ma być prezydent, który też jest politykiem i w jakiś sposób w rozgrywce politycznej uczestniczy. Jeżeli jednak sejm się uprze to zmontuje 3/5 głosów i prezydenta zmusi do podpisania największego idiotyzmu, lub rezygnacji ze stanowiska.

Jeżeli chce się na serio przezwyciężyć pandemię to sprawę trzeba bezwzględnie powierzyć wyspecjalizowanym służbom tak jak gaszenie pożaru strażakom, a pomocnikami to oni sami powinni dyrygować.

Najbardziej irytujące jest wypowiadanie się tzw „polityków” na temat pandemii „ z jasnością myśli nie zmąconą jakąkolwiek znajomością rzeczy” – jak to się kiedyś mówiło.

Najgorsze jest jednak to że nieszczęście zarazy jest wykorzystywane przez „totalną” opozycję jako narzędzie walki politycznej dążąc za wszelką cenę do kompromitacji rządu. Są to praktyki skierowane wprost przeciwko zdrowiu i życiu narodu i powinny być traktowane jako akt zdrady narodowej.

Źródłem takiego zachowania może być tylko inspiracja z ośrodków wrogich Polsce, którym wysługuje się przynajmniej jakaś znacząca i wpływowa część opozycji parlamentarnej.

Czy mamy te objawy traktować jako jeszcze jeden skutek pozostawienia przy władzy agentury sowieckiej, czy też stworzonej na nowo po roku 1989, a może i jedno i drugie?

Niestety skuteczność zwalczania wrogich Polsce ośrodków prosperujących w naszym kraju bezkarnie, pozostawia wiele do życzenia, a przecież wystarczyło pójść konsekwentnie śladem nie budzących wątpliwości działań na szkodę Polski w celu wykrycia sprawców i ceny „transakcyjnej”.

Wszystko to przypomina jako żywo stan z XVIII wieku.

Skutki pandemii w zwiększeniu śmiertelności Polaków są na razie nie uchwytne, statystycznie nie można stwierdzić że wpłynęła ona na zwiększenie liczby zgonów.

Jest jednak uchwytny problem wypadków śmierci które można przypisać z racji braku jakichkolwiek innych schorzeń. Ostatnio podaje się już liczbę takich przypadków, nie odbiega ona jednak od około 10 % ogólnej liczby zmarłych zidentyfikowanych jako zarażonych koronawirusem. W relacji do globalnej liczby zgonów w Polsce to zaledwie 1 %.

Nie liczba zgonów decyduje w Polsce o fakcie dramatycznej, a nawet wręcz tragicznej sytuacji z przyrostem naturalnym.

W ubiegłym roku przy rosnącej liczbie zgonów z racji starzenia się społeczeństwa zanotowaliśmy najniższą liczbę urodzeń – 375 tys. co przy 410 tys. zgonów przełożyło się na ubytek 35 tys. mieszkańców Polski.

W tym roku możemy mieć do czynienia z jeszcze większym spadkiem wobec zaledwie 145 tys. urodzin w pierwszych pięciu miesiącach 2020 roku.

Wykop Skomentuj38
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości