17 obserwujących
263 notki
134k odsłony
4778 odsłon

Koniec "wielkiej Ameryki"

Wykop Skomentuj47

Andrzej Owsiński

Koniec “Wielkiej Ameryki”

Trump przegrał wybory na własne życzenie, to już drugi taki wypadek republikanina w walce z demokratą. W 1992 roku Bush senior po bardzo przyzwoitej kadencji, stanowiącej kontynuację polityki reaganowskiej, przegrał wybory z nikim, czyli Clintonem, lichym gubernatorem Kansas i popychlem swojej żony, którą zresztą zdradzał z byle kim, grając głównie rolę bawidamka i podgrywając na saksofonie. Swoją prezydenturą (dwukadencyjną?!) zapoczątkował 24–letni okres upadku roli Stanów Zjednoczonych w światowej polityce.

Rezygnacja z Europy, przegrana na Bliskim Wschodzie, dopuszczenie do chińskiego panowania na światowym rynku, doprowadzenie do pięciokrotnego zwiększenia długu publicznego (z niecałych 4 bilionów dolarów w 1992 roku do blisko 20 bilionów w 2016) i deficytu w obrotach międzynarodowych z 50 mld dolarów rocznie do ponad 850 mld itd. Jest w tym okresie również “zasługa” ośmioletnich rządów Busha juniora nie odbiegająca jednak od demokratycznej linii degradacji Stanów.

A wszystko zaczęło się od epoki największych sukcesów USA w ich niezbyt długiej historii. Obejmują one udział w I wojnie światowej jako decydującego o zwycięstwie mocarstwa, ratującego Europę przed głodem, epidemią i innymi nieszczęściami, będącymi rezultatem rzezi i pożogi tej wojny.

W jeszcze większym stopniu udział w II wojnie światowej po której stały się niekwestionowanym światowym liderem.

Wilson, ulegając Loyd George’owi, dopuścił w Wersalu do możliwości odrodzenia niemieckiej potęgi i agresji, a także umożliwił przetrwanie bolszewikom.

Rola Roosevelta jako najlepszego stalinowskiego agenta nie wymaga komentarzy. Ale przecież już po wszystkich tych doświadczeniach Carter też pojechał do Helsinek bić pokłony Breżniewowi. Jedynym demokratą który sprzeciwił się Sowietom, był Kennedy, jednakże aferę z Kubą sam sprowokował ugodową postawą wobec Chruszczowa, który zwiedziony tym nastawieniem zlekceważył amerykańskiego prezydenta traktując go jak naiwniaka. Tego już Kennedy znieść nie mógł i musiał zareagować. Był to jedyny przypadek kiedy reprezentujący demokratów prezydent wykazał się zdecydowanym stanowiskiem wobec sowieckich zapędów.

Trump zabrał się do odrabiania strat na wszystkich frontach popełniając przy tym wiele niezręczności, omyłek i zwykłych nietaktów, zrażając do siebie nawet tych którzy są po tej samej stronie barykady w walce z międzynarodowym przeciwnikiem polityki przywracania Ameryce wielkości.

Po jego przegranej pojawiło się mnóstwo krytycznych ocen jego prezydentury odnoszących się nawet do drobnych fragmentów, krótkiej zresztą, historii działalności politycznej 45 prezydenta amerykańskiego. Moim zdaniem Trump nie mógł tej walki wygrać prowadził ją bowiem na warunkach podyktowanych przez przeciwnika. Trzeba przyznać że jego wygrana w wyborach w 2016 roku była całkowitym zaskoczeniem dla układu panującego w Stanach od dwudziestu paru lat.

Szybko jednak pozbierano się i rozpoczęto nieustającą kampanię personalną przeciwko Trumpowi, który ze szkodą dla siebie podjął tę walkę na poziomie narzuconym przez przeciwnika, wzajemnych osobistych utarczek.

Mając przeciwko sobie media z potężnym zapleczem finansowym i organizacyjnym nie miał szans na wygraną. Wszelkie, poczynione z drobiazgową dokładnością analizy przebiegu całej kadencji nie mają większego sensu w świetle wydanego wyroku z codzienną nieustającą napaścią personalną. Działania merytoryczne dla dobra Stanów, a nawet całej ludzkości utonęły w medialnej powodzi ataku na Trumpa. Mamy tego dowód na własnym podwórku na którym medialnie ważniejsze są zagrywki personalne niż troska o dobro narodu i państwa. Jest to szatańska metoda gubienia ludzi w nikczemnych podłościach.

Trumpowi i niestety nie tylko jemu zabrakło sztandarowej idei, dla której prowadziłby walkę ponad ściekiem głównego nurtu publicznej przepychanki o wladzę, który opanował współczesne życie polityczne. Dostrzegał niekorzystne dla Stanów Zjednocznonych układy i starał się je zmienić. Zaliczał do nich umowy handlowe z Chinami i innymi partnerami, paryską konwencję klimatyczną, politykę imigracyjną, obronną, a także utratę wpływów amerykańskich w różnych częściach świata z Europą na czele. To ostatnie wzbudziło nadzieję w Polsce na uniezależnienie się od hegemonii sąsiadów, a szczególnie stanowisko w sprawie wzmocnienia amerykańskiej obecności militarnej, niekorzystnego dla polski układu klimatycznego, a przede wszystkim negatywnego stosunku do Nord Stream 2 z wprowadzonymi konkretnymi sankcjami.

W zestawieniu z poprzednimi rządami amerykańskimi była to duża zmiana na korzyść Polski. Niosła jednak za sobą wyraźne pogorszenie pozycji Polski w UE i stosunków z oboma sąsiadami, tworzącymi na miejsce dawnych wpływów amerykańskich decydujący w Europie układ niemiecko rosyjski.

Wykop Skomentuj47
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka