22 obserwujących
320 notek
175k odsłon
  610   0

Cieszę się z "Orlenu", ale...

I wprawdzie zgodnie z moimi przewidywaniami, rozpędzono nas po upływie kilku lat, udało się nam jednak w tym czasie stworzyć zręby polskiej autonomicznej gospodarki morskiej, niemal doszczętnie zniszczonej w procesie “transformacji”.

W długich okresach “wygnania” miałem przynajmniej możliwość pracy naukowo badawczej z doktoratem i habilitacją, a co ważniejsze z chociaż częściowo wdrażanymi projektami reform, udoskonaleń i zmian. To, co zachowało się do tej pory to przede wszystkim doskonale przygotowani pod każdym względem ludzie, którzy, dziś rozpędzeni po całym świecie, nie mogą wykorzystać należycie swoich kwalifikacji, a, co najgorsze, nie służą Polsce przeżywając ciężko osobiście oderwanie od rodzin i ziemi ojczystej. Inni zaś zostali zmuszeni do zmiany zawodu i warunków bytu. Pęd ku morzu rozpoczęty przed wojną zaowocował kadrą nie gorszą od norweskiej, a mimo to nie ma nas w świecie morskiej gospodarki, a szczególnie bandery.

Jestem przekonany, że gdyby nie celowe decyzje niszczycielskie moglibyśmy dziś odgrywać rolę przodujących budowniczych statków i posiadaczy wielkiej floty morskiej różnych specjalności.

Podobnie sprawa wygląda w dziedzinie przemysłu maszyn rolniczych i transportowych, chemicznym i wielu innych, nie mówiąc już o elektronice, niszczonej z zawziętością jeszcze za PRL, z całą pewnością na polecenie Kremla.

Generalny zarzut w stosunku do całości gospodarki był fałszywie postawiony na populistycznym haśle “nie dopłacania”, pomijając fakt, że w kapitalizmie szereg podstawowych dziedzin gospodarki podlega państwowej pomocy. W samej UE, poza rolnictwem, korzysta z tego wiele przemysłów, chociażby stalowy, stoczniowy i inne. Polsce jednak zabroniono takich praktyk. Głównym ciężarem dziedzictwa peerelowskiego była “nomenklatura”, której przecież nie usunięto i obciążenia powinnościami zabójczymi dla inicjatywy i prawidłowej organizacji pracy.

Ostatnio mamy kwiatek z “sądowym” poleceniem zamknięcia Turowa, mimo że sprawa nie podlega jurysdykcji europejskiego sądu, gdyż całość problemu użytkowania węgla zarówno brunatnego jak i czarnego stanowi przedmiot wspólnego programu międzynarodowego.

Przy okazji można nadmienić że Niemcy używają prawie trzy razy więcej węgla brunatnego od Polski, a Czesi, mimo, że są krajem niemal czterokrotnie mniejszym od Polski, niewiele mniej niż my, jednym i drugim jakoś to uchodzi bezkarnie. Traktuję tę szykanę jako część faktycznie realizowanego zamierzenia redukcji polskiej gospodarki, która, o zgrozo, nawet w tych warunkach na jakie została skazana, odnotowuje siły witalne i czyni starania o wybicie się na samodzielność.

W moim przekonaniu te starania są jednak zbyt ostrożne, wymagane jest przyśpieszenie tempa, a także promocja własnej produkcji, a nie tylko ułatwień dla obcych inwestorów, którzy z reguły usadawiają w Polsce fragmenty najbardziej uciążliwej produkcji elementów własnych wyrobów.

Jesteśmy świadkami potężnego ataku nie tylko na Polskę, ale głównie na możliwość powstania w Europie układu niezależnego od niemieckiego dyktatu. Niemcy wyjątkowo zręcznie pokierowały tą akcją, desygnując Rosję do jej realizacji, a także wykorzystując dyspozycje czeskie, nie po raz pierwszy w historii. Przy okazji po raz nie wiem który zwracam uwagę na to, że to nie Rosja, a Niemcy są głównym sprawcą uzależniania Europy, Putin w tym zakresie jest niemieckim narzędziem wykorzystując jego ambicje, wyrośnięte grubo ponad możliwości.

Na tle zdrady Bidena, przecież nie polskich, a amerykańskich interesów, wzorem Roosevelta staje się, o czym niedawno pisałem, fundamentalnie ważne osiągnięcie przez Polskę takiej pozycji gospodarczej, z którą trzeba będzie się liczyć, a także być ważnym czynnikiem pomocniczym w mozole budowania niezależnego układu europejskiego. Nie osiągniemy tego bez odbudowy wielkiego przemysłu.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka