22 obserwujących
324 notki
175k odsłon
  121   0

Starajmy się "robić swoje"

Andrzej Owsiński

Starajmy się “robić swoje”

Pepsi Cola funduje nam, a raczej chyba sobie, kolejną fabrykę w Polsce. Z powodu wielkości inwestycji nawet sam premier uznał to za duży sukces. Wprawdzie jemu jako bankierowi z zawodu kwota 1 miliarda złotych nie powinna imponować, ale wedle stawu grobla. Nie tak dawno średniej wielkości zakład “Solaris” został sprzedany również za miliard złotych (tylko nie wiemy gdzie są te pieniądze), ale dla zrobienia pozytywnego wrażenia można uznać, że to duża inwestycja. Oczywiście, dla przeciętnego Polaka jest to kwota astronomiczna, jak jednak spojrzymy na listę wartości przedsiębiorstw, to duże zaczynają się od kwoty przynajmniej pięciokrotnie wyższej.

Odnotowujemy fakt zwiększenia amerykańskiego zaangażowania inwestycyjnego w Polsce, w sumie jednak 24 mld. dolarów bezpośrednich inwestycji USA nie stanowi kwoty imponującej, gdyż jest to zaledwie 11% ogółu zagranicznych inwestycji ulokowanych w Polsce i zaledwie połowa inwestycji niemieckich. Można nieco poprawić wizerunek amerykańskiego zaangażowania, dodając inwestycje pochodzące z innych krajów, ale powiązane z amerykańskim kapitałem. Wówczas tę kwotę można nawet podnieść do 62 mld dolarów. Problem leży jednak w tym czy decyzje w tym względzie podjęto w Stanach, czy też w kraju nominalnej siedziby przedsiębiorstwa. Jeżeli jednak zestawimy wymienione sumy z całkowitym zaangażowaniem amerykańskim w Europie, wynoszącym 2,5 biliona dolarów (polskich bilionów, a nie amerykańskich) to się okaże, że nasz udział to nawet nie 1%.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, a mianowicie – polskie uczestnictwo w przedsięwzięciu, począwszy od projektowania, budowy, wyposażenia i, co najważniejsze, zatrudnienia. Z tego co można się zorientować, mając dostęp do ogólnych informacji, jest to typowy zakład “obcy”, czyli z polskiej strony będzie tylko obsługa wykonawcza. Są wprawdzie nadzieje na możliwość zaopatrywania w surowce, ale w tym względzie nie ujawniono żadnych zobowiązań.

Na pewnym etapie rozwoju gospodarczego takie rozwiązania musi się stosować, szczególnie wtedy, gdy nie ma innych możliwości. Trzeba obiektywnie ocenić na jakim etapie rozwoju znajduje się polska gospodarka. Nawet gdybyśmy się znaleźli w 1989 roku na etapie zerowym, co oczywiście nie miało miejsca, to po upływie przeszło trzydziestu lat już powinniśmy budować własne zakłady wytwórcze, a nie tylko udzielać gościny obcym, co niestety znajduje zbyt duży udział w naszym przemyśle, a specjalnie w obrocie handlowym.

Mamy również zachwiane relacje w wytwórczości dla potrzeb własnych i eksportu, czyli w dużej mierze obcej produkcji na terenie Polski na rzecz ich macierzystych jednostek. Gdyby ubytek produkcji własnej można było zastąpić niedrogim, ale dobrej jakości importem, to rekompensatą byłby rozwój eksportu w innych dziedzinach. Tak się jednak nie dzieje, przykładowo: dobry ciągnik obcej produkcji jest za drogi na możliwości nabywcze polskiego rolnika.

Dla każdego producenta najważniejszym wskaźnikiem jest relacja cen. Jeżeli dla rolnika cena ropy przekracza 2,5 krotność ceny mleka to podważa celowość prowadzenia produkcji. Podobnie z ciągnikami, mogliśmy wiedzieć, że cena traktora równa mniej więcej 400 kwintali żyta, była z pewnością opłacalna. Obecnie jednak sięga 2 000 kwintali i to jest świadectwem faktu, że zamiast potrzebnych do wymiany taboru minimum 60 tys. nowych ciągników kupuje się zaledwie 11 tys., z czego wyprodukowanych w Polsce 9,9 tys., a w tym produkcji polskiej “Ursusów” aż 43 sztuki (wg danych GUS za ubiegły rok). Wprawdzie na rynku traktorów używanych sprzedaje się 14,3 tys. a w tym przeszło 12 tys. importowanych, ale to praktycznie nie wpływa na poprawę średniego wieku eksploatowanych, a sięga on już blisko 30 lat. Jeżeli przyjąć, że racjonalna jest wymiana taboru po dwudziestu latach eksploatacji, to przy ilości 1,5 mln ciągników trzeba nawet 75 tys. nowych rocznie. Można o parę tysięcy ustąpić, ale nie za dużo, choćby ze względu na zużycie techniczne i wymagania ekologiczne.

Możemy się spodziewać, że administracja unijna z pewnością wpadnie na pomysł wyłączenia z używania starszych ciągników, podobnie zresztą jak i z samochodami, gdzie na blisko milion sprzedanych na polskim rynku samochodów polscy użytkownicy nabyli w ubiegłym roku zaledwie sto kilkanaście tysięcy nowych. Jest to zjawisko groźne i wymaga szybkiego działania. Fabryki samochodów osobowych gwarantującej dobrą jakość i przystępną dla nas cenę z pewnością szybko nie wybudujemy, chociaż już kawałek lasu na nią przeznaczono. Nie wiem tylko jak się to ma w stosunku do zarzuconej produkcji w FSO. Natomiast wydaje się możliwe potraktowanie na serio produkcji “Ursusa”, zarówno od strony rozwiązań technicznych, jak i odpowiedniej skali produkcji.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale