24 obserwujących
425 notek
220k odsłon
  547   0

Zakończenie wojny na Ukrainie

Andrzej Owsiński

Zakończenie wojny na Ukrainie

Są dwa skrajne przypadki definitywnego zakończenia tej wojny, ciągnącej się w formie obecnej rosyjskiej napaści przeszło pół roku, a od początku aneksji Krymu już osiem lat. Są to: całkowity podbój Ukrainy przez Rosję, lub całkowite oswobodzenie jej od rosyjskiej okupacji.

Z tego, co dzieje się obecnie, nie zanosi się na żadne z tych rozwiązań, przynajmniej w najbliższej przyszłości. Wojna toczy się ze zmiennym szczęściem, w tej chwili przeżywamy kontrofensywę ukraińską, ale na umiarkowaną skalę, na jaką stać mocno nadwyrężone państwo ukraińskie. I tak długotrwały opór w stosunku do jednej z najpotężniejszych armii świata musi budzić podziw. W jego konsekwencji powstała nadzieja na ogólne zwycięstwo ukraińskie w tej wojnie, co z porównania potencjałów wojennych i państwowych obydwu krajów wydaje się całkowicie nieprawdopodobne.

Rosja jednak, mimo całej swej wielkości odnotowała w XX wieku aż cztery klęski, począwszy od wojny japońskiej, przegranej I wojny światowej z Niemcami, klęski z Polską w 1920 roku i rejterady z Afganistanu pod koniec wieku. Wszystko to w okolicznościach znacznej przewagi ilościowej swoich armii, nie wykluczone zatem, że na Ukrainie może nastąpić podobny przypadek.

Prezydent Ukrainy, najwyraźniej podbudowany sukcesami kontrofensywy swojej armii, ogłosił, że rozmowy pokojowe z Rosją mogą być prowadzone jedynie pod warunkiem całkowitego oswobodzenia okupowanych przez nią obszarów ukraińskich. Jest to prawdopodobne w odniesieniu do wszystkich ziem za wyjątkiem Krymu i to nie tylko z powodu jego strategicznego położenia, ale przede wszystkim słabości ukraińskiej floty wojennej na Morzu Czarnym. Bez jej udziału nie da się zająć krymskich portów, a przede wszystkim Sewastopola – głównej rosyjskiej bazy wojennej. Ponadto, odnosi się wrażenie, że w odróżnieniu od innych terenów okupowanych, włącznie z „niezależnymi republikami”, Rosjanie na Krymie są znacznie lepiej usadowieni.

Do roku 1954 Krym należał do RFSR, a po stalinowskim wysiedleniu Tatarów i innych narodowości została nasłana tam ludność z Rosji, czyniąc zeń kraj praktycznie rosyjski. Zezwolenie na powrót rdzennej ludności Krymu niewiele w tym względzie zmieniło i dominacja Rosjan pozostała. Stan ten pogłębiło pozostawienie Sewastopola jako wyodrębnionego miasta i bazy wojennej Rosji.

W tych okolicznościach oświadczenie Żeleńskiego oznacza, że pokój na Ukrainie nie może szybko nastąpić, chyba, że zaszłyby zmiany we władzach wojujących stron.

Jak na razie jeszcze się na to nie zanosi, wprawdzie Putin choruje od dawna, ale nie wpływa to jakoś na zmniejszenie jego agresywności, a ewentualna zmiana też nie wiadomo w jakim kierunku pójdzie, prowojenna frakcja trzyma się we władzach Rosji mocno.

Dla rosyjskiego państwa ta wojna jest niedogodna, obok rzeczywiście poważnych strat wojennych, zaistniały istotne straty dla gospodarki na skutek różnorakich sankcji. Nie są one jednak tak duże, jak się spodziewano, gdyż sama UE od początku inwazji dokonała zakupów w Rosji na blisko 100 mld euro. Ten stan Rosja może przetrzymać jeszcze przez lata, gorzej jest z Ukrainą niszczoną systematycznie przez najeźdźców.

Poza stratami materialnymi, liczonymi w grube setki miliardów euro, znacznie groźniejsze są ubytki ludności. Głównie z powodu wielomilionowej masy uchodźców. Z Ukrainy zbiegło około 10 mln mieszkańców, z czego, jeżeli nawet połowa powróci, to i tak zostanie niedobór uniemożliwiający powrót do stanu wyjścia.

Ukraina, zawdzięczając głównie stalinowskim grabieżom i chruszczowowskim „prezentom” terytorialnym, uzyskała kraj o powierzchni 603 tys./km2, co było działaniem celowo zmierzającym do jej rusyfikacji, szczególnie przez masowe wysiedlanie i nasyłanie w to miejsce ludności z głębi Rosji.

Zagospodarowanie tak wielkiego obszaru, kraju większego od Francji, wymaga zaludnienia przynajmniej w granicach 50 mln, tymczasem grozi jej spadek do około 30 mln. a w miarę upływu czasu ubytek ludności będzie się zwiększał. Jest to ważniejszy powód do jak najrychlejszego zakończenia wojny aniżeli straty materialne.

To są kłopoty ukraińskie, które zresztą rykoszetem odbijają się też i na nas.

Niezależnie od tego Polska ponosi koszty, związane z pomocą wojenną Ukrainie, a szczególnie z utrzymaniem uchodźców. Ponadto ponosimy dodatkowe koszty dozbrojenia armii ze względu na obawy rozszerzenia rosyjskiej agresji na Polskę. Wojna na Ukrainie powoduje pośrednio redukcję naszych obrotów zagranicznych i wzrost cen na rynku wewnętrznym. W sumie możemy oszacować że przynajmniej 50 mld zł kosztuje nas ta wojna nie licząc nawet dodatkowych kosztów dozbrojenia.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka