Ciekawe rzeczy się dzieją. Można torturować, a może nawet zabić europosła. Można europarlamentowi napluć w twarz, powie, że deszcz pada.
Może w imię wspólnych wartości UE i Izraela europarlament sam zacznie porywać i torturować europosłów? Kiedy słyszymy fikuśne wypowiedzi europarlamentarzystów wyglądających jak dzieci specjalnej troski, możemy przyjąć, że taki kierunek „demokratyzacji” Europy nie jest niemożliwy. W historii Europy to w końcu nic nowego.
Silna UE, chętnie każe za słowa, ale nie karze za korupcję, porwania, tortury, zabójstwa, kradzieże, itp.
Przypomnę tylko, że Imperium Rzymskie nie upadło z powodu braku zasobów, ale z braku woli jego obrony. Moralnie przestało się bronić. Zdaje się, że jesteśmy na dobrej drodze do tego samego. Ci, którym jest dobrze czyli ci, którzy rządzą nic z tym raczej nie zrobią i nadal będą prowadzili politykę: byle do końca kadencji, byle do emerytury, byle do piachu.
Porywanie osób ze statków i łodzi na morzu Śródziemnym to nowy standard, po już zaakceptowanym przez UE ludobójstwie, czystkach etnicznych, intencjonalnym odstrzeliwaniu dziennikarzy o lekarzy, nie wspominając o egzekucjach na rannych w szpitalach.
Może warto jednak powiedzieć, że nasze sojusze nie są bezwarunkowe i są rzeczy, w których nie będziemy uczestniczyć? Jakieś minimum Honoru, Boga i Ojczyzny?
Nie jestem fanem republiki islamskiej, ale czy Iran komuś groził bronią jądrową? Nie!
Czy ma broń jądrową? Raczej nie ma.
Czy interesuje kogoś jeszcze emisja CO2? Raczej nie.
Sypie się wszystko coraz szybciej.
Czas objąć Izrael sankcjami, takimi, jakimi UE objęła Rosję. Bądźmy poważni.
Kto chciałby zostać potraktowany jak Król Karol III przez amerykańskiego watażkę i przedstawiany dziennikarzom jak upolowany dzik, którego można też poklepać?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)