15 obserwujących
58 notek
75k odsłon
  308   0

Duda, Kosiniak czy Tanajno? Może to w sumie wszystko jedno?

Wyniki mojego quizu na stronie maszprawowiedziec.pl
Wyniki mojego quizu na stronie maszprawowiedziec.pl

Ceną, jaką dobrzy ludzie płacą za obojętność wobec spraw publicznych, jest bycie rządzonym przez ludzi złych" -- zauważył Benjamin Franklin


A Platon skwitował bezlitośnie: „Na ludzi zbyt bystrych, by angażować się w politykę, spada kara w postaci bycia rządzonym przez tych, którzy są głupsi".


Wśród naszych elit króluje przeciętność

W takim przekonaniu utwierdza mnie test z portalu MamPrawoWiedziec.pl. Wybierając spośród podanych odpowiedzi na 16 pytań (na niektóre pytania można było wybrać dwie odpowiedzi), dowiedziałam się mianowicie, że żaden z najważniejszych kandydatów nie reprezentuje mnie ani w połowie. Wiele odpowiedzi było ogólnikowych i mętnych, w stylu „co by tu powiedzieć, żeby nic nie powiedzieć", porównywalnie dużo wprost infantylnych -- uczniowie z podstawówki wypowiedzieliby się kompetentniej. Najgorzej jednak, że odpowiadającym najwyraźniej brakuje wizji. Obracają się wśród utartych, sprawdzonych, lecz niewydajnych schematów, które od trzech dekad trzymają Polskę w tzw. pułapce średniego rozwoju -- podczas gdy świat pędzi do przodu. Czytając ich odpowiedzi, nie mogę opędzić się od wrażenia, że tak naprawdę wszystko jedno, kto wygra, bo i tak w Polsce nic się nie zmieni.

Są w tej regule pewne wyjątki -- przede wszystkim Paweł Tanajno, a także Krzysztof Bosak. Ten pierwszy zdobył u mnie najwięcej punktów, ten drugi zajął trzecie miejsce ex aequo z Szymonem Hołownią. Mimo to i tak odpowiedzi Pawła Tanajny nie odpowiadały nawet w połowie moim przekonaniom -- zdobył tylko 8 na 19 możliwych punktów! Politycy (czy aspirujący do roli polityków) zamykają się w swoich wygodnych szufladkach -- tutaj wolnościowi indywidualistyczni liberałowie, tam socjalizująco-ekologiczna lewica, centrum zaś, które powinno łączyć najlepsze propozycje z obydwu stron, woli raczej pozostawać bez wyrazu, aby nikogo przypadkiem nie urazić.


Taki jest casus Władysława Kosiniaka-Kamysza

Jego kariera robi wrażenie -- z działacza PSL-u, wiecznego koalicjanta bez określonych poglądów, przeobraził się w polityka, który wyznaczył ludowcom zupełnie nową drogę (on twierdzi, że starą -- że to powrót do tradycji Witosa): budowy prawdziwego, wielośrodowiskowego konserwatyzującego centrum. I oto partia, która jeszcze latem zdawała się wydawać ostatnie tchnienie, nabrała wiatru w żagle i reprezentantów różnych kręgów w szeregi swojej koalicji. Na mnie największe wrażenie robi sojusz z Kukizem -- wciąż popatruję na to zjawisko z powątpiewaniem, nie mogę jednak zaprzeczyć, że WKK często „leci Kukizem", jakby istotne elementy programu kukizowców wyrył na pamięć i powtarzał przy każdej okazji. Czy robi to dlatego, że wierzy w te idee, czy dlatego, że chce pozyskać nowych wyborców? Tego nie wiem, ale jakie to ma znaczenie? Jeśli wpisuje te elementy w program swojego ugrupowania, to nie będzie mógł tak łatwo się od nich wykręcić.

Członkiem sztabu wyborczego Kosiniaka-Kamysza jako ekspert do spraw przedsiębiorców i przedsiębiorczości (oraz członkiem Krajowej Rady Programowej Koalicji Polskiej) jest Jolanta Milas. To na nią głosowałam rok temu w wyborach europejskich, jadąc z kolegą dwa województwa dalej, ponieważ Polska Fair Play Roberta Gwiazdowskiego, z której list startowała pani Milas, nie zarejestrowała list we wszystkich województwach. Jolanta Milas reprezentowała wówczas program profesora Gwiazdowskiego i dziś też deklaruje, że ten właśnie program chce realizować w polityce. Utożsamiam się z podejściem tej świeżej krwi w polskiej polityce -- pani Milas jest gotowa rozmawiać z każdym, kto będzie gotowy realizować jej program, a porażki wyborcze zdają się nie tylko jej nie zniechęcać, ale wręcz dopingować do większego wysiłku.

Cóż, ale w polityce trzeba pracować na materiale powierzonym, a ten jaki jest, każdy widzi. Choćby dzięki quizowi Mam Prawo Wiedzieć. Nie zdziwiłam się, nie znalazłszy wielu punktów stycznych z Andrzejem Dudą czy Małgorzatą Kidawą-Błońską. Zdziwiłam się raczej, jak niewiele ciekawego wyczytałam u tych, na których głosowanie rozważam -- u WKK i Szymona Hołowni.

A może to kwestia formułowania pytań? Nie sądzę. Bo czy to przypadek, że w dziedzinach według mnie kluczowych -- jak polityka zagraniczna i obronna czy oświata -- portal Mam Prawo Wiedzieć nie odnotował lawiny ich odkrywczych propozycji?


Polityka zagraniczna i oświata

Pięty achillesowe naszych polityków. Stawiam tezę, że właśnie dlatego Polska wciąż znajduje się w strefie szaraków -- i nic nie wskazuje na to, aby miała z niej wyjść. W polityce zagranicznej kandydaci na ogół hołdują klasyce: „pawiem narodów byłaś i papugą" i dzielą się na stronnictwo niemieckie, stronnictwo amerykańskie oraz stronnictwo antyzachodnie (w domyśle chińsko-rosyjsko-muzułmańskie, do czego za Chiny się nie przyznają). Brakuje wizji, innego spojrzenia, myślenia strategicznego. Władysław Kosiniak-Kamysz napomykał wprawdzie w niedawnej rozmowie o potrzebie zabiegania o dobre stosunki m.in. z Białorusią, nie umieścił jednak tej idei w pogłębionym kontekście, sugerując jedynie wciąganie Białorusi w sferę UE. Ale cóż -- takie wciąganie Białorusi trwa od trzech dekad i żadnych rezultatów nie przyniosło -- czy aspirujący prezydent nie powinien tego dostrzec? Czy nie powinien zadać sobie pytania -- dlaczego nikt prócz nas nie był w UE zainteresowany przeciąganiem Białorusi na naszą stronę?

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka