Kibice z uwagą śledzą ruchy na piłkarskim rynku transferowym, tymczasem na polskiej scenie politycznej także dochodzi do zaskakujących zmian personalnych.
Krzysztof Zaremba wstąpił do klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Informacja ta nie wywołuje zbytniej sensacji, bo trzeba przyznać, że nie jest to polityk bardzo znany - to nie pierwsza liga polityczna, używając nadal terminologii piłkarskiej. Dopiero, gdy doda się (nie mylić z Dodą), że chodzi o byłego parlamentarzystę PO, cała sprawa nabiera pikanterii i nie może dziwić tak huczne przyjęcie przez PiS nowego członka swojej partii. Zaremba w latach 2001 - 2006 był nawet przewodniczącym Regionu Zachodniopomorskiego PO, a także członkiem Rady Krajowej Platformy. W 2009r. złożył legitymację członkowską PO, na znak protestu przeciwko polityce rządu wobec polskich stoczni.
Przejście Zaremby do PiS-u, to jednak nie transfer bezpośredni. W międzyczasie zdążył on bowiem (bezskutecznie) ubiegać się o mandat europosła z list Libertasu. Nie można zatem w tym wypadku mówić o tak spektakularnym "transferze", jak np. przejście Luisa Figo z Barcelony do Realu Madryt. Co najwyżej to zwykłe pozyskanie "wolnego agenta". Zatem w dalszym ciągu "bohaterem" najbardziej elektryzującego transferu politycznego pozostaje Radek Sikorski (Minister Obrony Narodowej za czasów rządów PiS-u, obecnie Minister Spraw Zagraniczych w rządzie PO).
Może w nieodległej przyszłości znowu doczekamy się bardziej sensacyjnych zmian barw politycznych. Ze względu na długo trwający "romans" z PO, ewentualne wstąpienie Wojciecha Olejniczaka w szeregi tej partii możnaby uznać co najwyżej za lekką i spodziewaną "sensacyjkę". Mega sensacją byłoby np. przejście Palikota do PiS-u lub Ziobry do PO. Na razie jednak, nic na takie roszady nie wskazuje i (może to i lepiej) trudno się ich spodziewać.



Komentarze
Pokaż komentarze