Podwyżka podatku VAT jest już pewna. Jednak nie dajmy się zwieść - rząd robi to, "by żyło się lepiej, wszystkim" czyli aby zrealizować swoje dawne hasło z kampanii wyborczej.
Premier z dumą chwali się, że zrobiono wszystko, by nie podnosić podatku dochodowego. To fakt, podwyżka 18% i 32% stawki podatku PIT z pewnością przyniosłaby duże większe straty w portfelach podatników. Ale podwyżka VAT uderzy we wszystkich konsumentów, a szczególnie w tych najuboższych, bo przecież nie można zrezygnować z kupna żywności, leków, kosmetyków i innych środków niezbędnych do życia. Za te produkty już wkrótce zapłacimy więcej, ale będziemy to robić w szczytnym celu - by ratować budżet państwa. Gdyby nie wicepremier Pawlak, zmiany byłyby jeszcze bardziej dotkliwe. Pawlakowi udało się jednak przekonać rząd do 5-procentowej stawki na produkty żywnościowe (miała być 6-procentowa).
To jednak nie jedyne zmiany, jakie nas czekają. Ministerstwo Gospodarki chce zlikwidować ulgę w podatku akcyzowym na biokomponenty dolewane obowiązkowo do paliw. Co to oznacza dla kierowców? Cena paliwa będzie wyższa o 5-7 groszy za litr. Jeśli dodamy do tego jeszcze wspomnianą podwyżkę stawki podatku VAT, w sumie ceny paliw podskoczą o jakieś 10 groszy za litr.
No ale co tam, najważniejsze że stawka PIT się nie zmienia, podwyżkę VAT-u nawet nie zauważymy! W końcu jakoś budżet państwa ratować trzeba, a i budynek sejmu po całorocznej pracy wymaga odświeżenia i wyremontowania, by po wakacjach posłowie w przyjemnym otoczeniu mogli nadal tak efektywnie pracować. Poza tym, jak to powiedział jeden z posłów: "coś gościom z Europy zaprezentować trzeba". Czekamy zatem na liczne pielgrzymki "gości z Europy" na ulicę Wiejską, a tymczasem życzę wszystkim parlamentarzystom udanego, w pełni zasłużonego, urlopu!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)