mpaprocki mpaprocki
320
BLOG

"Off the record" jest jak spowiedź

mpaprocki mpaprocki Polityka Obserwuj notkę 1

Wyjaśnijmy sobie coś. Nie wiem w jakim stopniu Paweł Sikora jest odpowiedzialny za ukazanie się na portalu wprost24.pl wywiadu z Tadeuszem Cymańskim. Podejrzewam, że w niewielkim, bo to po prostu niemożliwe, żeby szeregowy dziennikarz decydował o tym, czy rozmowa się ukaże, czy też nie. Wpada do pokoju redaktora prowadzącego i krzyczy "publikuj"? Wywiad z europosłem Cymańskim wstrząsnął polską opinią publiczną, PiS lekko się zachwiało, Kaczyńskiemu przybyło kilka siwych włosów. To na pewno. Jednak prawdziwą lawinę komentarzy wywołał tekst Marka Wąsa z Gazety Wyborczej, w którym autor krytykuje standardy dziennikarskie, jakimi kierują się dziennikarze wprost24.pl, publikując wypowiedzi "of the record" Cymańskiego. Jeśli w ogóle jakiś standardów dziennikarskich dotrzymują.

Chwilę po ukazaniu się komentarza red. Wąsa tekst... znika, jak gdyby nigdy nic.

Oczekuję od naczelnego Wprost, Tomasza Lisa, wyjaśnienia tej sytuacji.

Skucha. Bo wprost24.pl to niezależny od WPROST organ. Tak twierdzą redakcje portalu i tygodnika. Tekst ze strony wyborcza.pl znika, po czym ukazuje się... zredagowany. Zamiast zacytowanego zdania jest

Oczekuję od naczelnego wprost24.pl wyjaśnienia tej sytuacji.

Chwilę później red. Michał Karnowski publikuje na swoim portalu wpolityce.pl kuriozalny tekst. "Redakcja portalu wPolityce.pl uzyskała skan strony z tekstem". "Ujawniona przez portal wPolityce.pl manipulacja dokonana w rzekomym wywiadzie europosła PiS Tadeusza Cymańskiego dla "Wprost", odbiła się szerokim echem". "Zdjęty z portalu, jak już wiemy, błyskawicznie. I ten ostatni fakt mówi o systemie medialnym więcej niż ten artykuł. Są w Polsce ludzie pod szczególną ochroną". Obłęd w czystej postaci! 

W jednym momencie powstała spirala informacyjna, z której ciężko było się zaangażowanym redakcjom wyplątać, wychodząc przy tym z twarzą. Mało tego, niektórzy dziennikarz zrobili z siebie zwyczajnych głupków, komentując tę sytuację i "pozyskiwanie skanów strony", jakby dokumenty przywiózł im na wielbłądzie agent Mossadu, zawinięty w turban. Dla niepoznaki, oczywiście. Klimat jak w serialu "W-11".

Cymański walnął parę słów w kierunku Kaczyńskiego, autor wywiadu - Paweł Sikora pewnie wyleciał z roboty, Wąs machnął się w tekście, bo napisał, że za to co zrobił Sikora odpowiada Lis, a Lis na to, po młodzieżowemu, "What the f**k?! Nie mam z tym nic wspólnego!"

Wyborcza się kaja, że narobiła zamieszania z usuwaniem i redagowaniem tekstu, według mnie całkowicie niepotrzebnie. Niestety to pokazuje pewną słabość mediów elektronicznych względem mediów drukowanych. Gdyby tekst Wąsa miał się ukazać tylko w jutrzejszym wydaniu wyborczej, zostałby 30 razy sprawdzony dokładnie, przeszedłby przez kilka rąk, kilka par oczu. A do opublikowania go na stronie wystarczyło jedno wciśnięcie przycisku "publikuj".

Są takie momenty w publikowaniu treści w internecie, w których przyzwoitość musi wziąć górę nad szybkością.

Napisali redaktorzy z wyborcza.pl.

P.S. Może to naiwne, dziecinne, ale dla mnie rozmowa "na offie" jest jak spowiedź u księdza. Zawsze mnie tak uczono, tego będę trzymał się do końca życia. Nie ma nic gorszego, niż zawieść zaufanie rozmówcy, a w efekcie czytelnika. Szanowny Panie Pawle - jeśli ma Pan czyste sumienie, to jestem z panem. Jeśli jednak sumienie ma pan nieczyte, to dla takich ludzi nie powinno być miejsca w mediach.

mpaprocki
O mnie mpaprocki

Wszystkie komentarze i opinie wygłaszane na tym blogu są wyłącznie moimi opiniami i nie należy utożsamiać ich z linią programową mediów, z którymi współpracuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka