Blog
paragraf 23% VAT
Soren Sulfur
26 obserwujących 148 notek 233779 odsłon
Soren Sulfur, 7 lutego 2017 r.

(Mitteleuropa + Intermarium) czyli Niemcy + Polska = dominacja

3005 9 0 A A A

Wyrwijmy się z paradygmatu poprzez negocjacje z pozycji siły. Zaoferujmy Niemcom nowy sojusz, pokazując im, że czekają ich ciężkie czasy i tylko z nami je przetrwają-więc niech przestaną się wygłupiać.

Po Brexicie popełniłem trzy teksty o reformie UE na Salonie24. Można je przeczytać tutaj, tutaj i tutaj. Pokazywały one na niemożność utrzymania przez „jądro” UE dominacji nad peryferiami, to nie te czasy, a peryferia mogą się zbuntować i zadusić jądro-i nikt na tym nie zyska. Więc niech jądro przestanie być niepoważne i zacznie negocjacje. Zyska więcej, a straci mniej.

Jednak Polska w tym układzie ma swoją grę do ugrania i warto Niemcom ja uświadomić, bo wcale nie jest powiedziane że wynik naszej gry musi być dla nich negatywny. Cele Niemiec są znane - to utrzymanie dominującej pozycji, narzucającej pozycji wewnątrz UE, gdzie to Berlin ustala reguły gry, a reszta się słucha. Może zgłosić poprawki, ale nie ma prawa zaburzać status quo.

Polsce zależy na zbudowaniu Intermarium, Międzymorza, jako jedynej opcji pozwalającej na zwiększenie niezależności. Projekt to trudny, bo nasze zasoby - po 28 latach błędnej polityki rozwojowej i międzynarodowej  - są zbyt ograniczone jak na to, co powinny sobą reprezentować. I raczej się to nie zmieni, bo roztrwoniliśmy nasz kapitał, w związku z czym już zasadniczo z własnej pracy nie urośniemy, co najwyżej możemy liczyć na to,  że innym powiedzie się gorzej. Pisałem o tym tutaj, tutaj i tutaj.

Ale i Niemcy nie mają dobrej sytuacji. W istocie są schodzącym państwem i sypiącym się narodem. Zdają sobie z tego sprawę, dlatego właśnie zachowują się tak agresywnie - by zbudować bufory z których będą mogli schodzić w przyszłości, gdy gospodarka zacznie się wywalać, infrastruktura sypać, a zamieszki etniczno-religijne staną się powszechnym chlebem. Pisałem o tym tutaj i tutaj.

Co więcej Niemcy są kompletnie zależne od UE i euro, inaczej ich gospodarka oparta na eksporcie po prostu nie funkcjonuje. Jej przewagi konkurencyjne są zabudowane na trzymaniu konkurencji pod butem, nie zaś na prawdziwej merytokracji (tak naprawdę nie wiadomo, jak konkurencyjne są Niemcy, bo manipulują zasadami rynku na swoją korzyść). Większość produktów tej gospodarki jest eksportowana na rynki europejskie, dlatego Niemcom zależy na utrzymaniu wolnego handlu - choć na swoich warunkach - w UE. Od tego zależy stabilność ich państwa i zdolność przetrwania bardzo ciężkich lat, jakie ich czekają.

Co ważniejsze jednak, los gospodarki Niemiec jest zależny od Polski i innych krajów grupy Wyszehradzkiej. Niemcy wyprowadziły tam swoje łańcuchy logistyczne, i mocno na tym zyskały. Bez operowania w naszych krajach Niemcy nie byłyby w stanie utrzymać swojego państwa. Często słychać narzekania że Polska jest  ”montownią” Niemiec - nie jest to jednak czymś samy w sobie złym. Problemem bowiem nie jest fakt, że składamy produkty Niemieckie, ale że nie doczekaliśmy się również własnych, o co postarały się nieudolne rządy ostatnich 28 lat, co skwapliwie wykorzystały na przykład właśnie Niemcy, upewniając się że konkurencja tu szybko nie powstanie. Sami się wystawiliśmy.

Ale i Polska jest zależna od losu Niemiec podobnie jak reszta krajów V4. I z tego względu nam również zależy na utrzymaniu wspólnego rynku UE. Bez napływu Niemieckiego kapitału nasze kraje nie będą w stanie tak szybko się modernizować (to, co robimy z tym napływem to już insza inszość). Odblokowuje on bowiem zasoby, które możemy przeznaczyć na innowacyjność. Konkurowanie na płaszczyznach, które dopiero się tworzą jest znacznie łatwiejsze, tam jesteśmy w stanie zbudować przewagi konkurencyjne od zera i walczyć z największymi jak równy z równym. Dość wspomnieć jak wielki udział Polskama w rynku druku trójwymiarowego.

Co ciekawe, zarówno Polska jak i Niemcy swoją gospodarczą przyszłość wiążą z wschodnia Europą. Geopolitycznie i ekonomicznie to dla nich najlepszy kierunek ekspansji. Niemcy jednak próbowały to  robić poprzez wejście na rynek rosyjski i próbę sterowania tym krajem za pomocą swojego kapitału i mediów, co w erze putinizmu niespecjalnie jest możliwe (w istocie wydaje się że odwrotna zależność powstała-to Moskwa steruje Berlinem), i co tylko doprowadziło do onieśmielenia Moskwy i rozpoczęcia agresywnej polityki terytorialnego podboju. To zaś zagroziło bliższym rynkom zbytu Niemiec oraz ich rosnącej strefie wpływu.  Przede wszystkim – Polsce, ich „montowni”. Miesiąc miodowy z Rosja więc się skończył, i Berlin zaczął się łapać za łby z Moskwą, gdyż skończyła się możliwość podziału Europy środkowo - wschodniej. Nic nie zostało już do wzięcia. A gdy to się dzieje, kraje te zawsze biorą się za łby.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • UK nie podjęło tej decyzji, tylko jej populacja. Elity brytyjskie uważają to za błąd,...
  • To możliwe. I też musimy brać to pod uwagę. Na razie jednak wydaje się, ze Ukraina obrała...
  • Jeśli jest tak, ja Pan pisze (chociaż nie zgadzam się z tak dalece pesymistyczną oceną), to...

Tematy w dziale Polityka