29 obserwujących
167 notek
284k odsłony
3885 odsłon

Rozdawnictwo jest śmiercią sprawiedliwości

Wykop Skomentuj155

Przy okazji poszerzenia programu 500+, 13tej emerytury i całej reszyt obietnic PiSu można zauważyć, że wcale nie dało to uniwersalnego poparcia tej partii. Głosy oburzenia na te propozycje są stale obecne i coraz głośniejsze. Nie są być może na tyle liczne by cokolwiek zmienić, ale wskazują na pewien problem, który PiSowi jak się zdaje - umyka. Bo to samo, co powoduje głosy oburzenia na "rozdawnictwo" powoduje że jednocześnie strajkiem grożą nauczyciele domagający się podwyżek.

PiSowi wydaje się, że rozdając pieniądze publiczne "przyklepie" sobie zwycięstwo w wyborach do UE oraz krajowych. Teoretycznie to sprytne, w praktyce jednak już niekoniecznie. To stary błąd powielany przez rządzących jak daleko tylko sięga historia - kupowanie wpływów i poparcia minimalnym kosztem, celując w grupy które chcemy skaptować. 

Kiedy Francja wtaczała się w oświecenie jej władcy od stuleci dążyli do zwiększenia cenralizacji władzy. Centralizację tą jednak osiągnęli w sposób, który ich upragnioną władzę absolutną ograniczył. W praktyce bowiem król nie był w stanie przeprowadzić skutecznie niemal żadnej zmiany w państwie i był pozbawiony grosu dochodów. Jak to możliwe? 

Królowie Francji by uzyskać potrzebne wpływy aby stać się "słońcem" musieli coś odpalać "planetom" by się na to zgodziły.W praktyce królowie rozdali więc ogromną część swoich perogatyw przeróżnym grupom, jednostkom i instytucjom. Po kilku stuleciach tego każdy urząd był poza zasięgiem króla, podobnie jak polityka podatkowa; wszystko było zdecentralizowane, pofragmentowane i niesterowne. Mimo, iż władza polityczna skupiona została w rękach króla to jej zakres był dosyć mikry. By uzyskać pozwolenie na jej arbitralność, król oddawał jej kawałki, tak więc stopień jego władzy się zwiększał ale kosztem jej zakresu. Francja, choć teoretycznie absolutystyczna, w praktyce byla kompletnie niezborna. Było to państwo, które... istniało tylko teoretycznie. 

W rezultacie tego wybuchła w końcu rewolucja francuska. To co wygadywano na jej temat w PRLu to są kompletne i wierutne bzdury, nie były to żaden bunt wyzyskiwanego chłopstwa ani sprytnego mieszczaństwa. To był bunt każdej warstwy społecznej. Z jednej strony przeciwko władzy centralnej, a z drugiej przeciwko kretyńskiemu systemowi przez nią firmowanemu, który bez ładu i składu dzielił wszystkich na grupy uprzywilejowane i dyskryminowane, przy czym każdy był jednocześnie i jednym i drugim w zależności od sytuacji. Stulecia zmierzania do absolutyzu nałożyły się na feudalizm, dając to jako rezultat. Dokuczał brak merytokracji czy konieczność nieustannego pytania się o pozwolenie każdego o wszystko. Dokuczało to zarówno klerowi, arystokracji jak i chłopstwu. W pierwszej fazie rewolucji wkurzenie na ten głupi jak stado gwoździ bez łepków system wyraziło się w zniesieniu wszystkich przywilejów, podziału na stany, odblokowaniu zawodów, uwolnieniu umów i zaprowadzeniu równości podatkowej wszystkich obywateli. Potem poszło już w odwrotną stronę, ale to inna historia, bo jak się leje krew to niekoniecznie wszystko kończy się tak, jak zaczyna. 

Tym, co wywołało rewolucję francuską było nierówne traktowanie ludzi, dzielenie ich, rozdawanie fruktów każdemu na zasadzie przekupstwa. "Zgódź się by poprzeć moje dążenia to dam ci X". Wszystkie te przywileje nakładały się przez wiele stuleci, tworząc absurdalny gąszcz krępujacy w idiotyczny sposob każdą inicjatywę ludzką - króla także. Zidiocenie było domeną państwa francuskiego, a jego kosztem - miliony ludzi żyjących w niewypowiedzianej biedzie. Wystarczyła seria gorszych zbiorów, by zdesperowani tą sytuacją ludzie wzięli sprawy w swoje ręce.   

Emocje ludzkie nie biorą się znikąd, i nie są czymś przeciwnym do racjonalności, ale jej częścią. Są skrótem, który natura w toku ewolucji wdrukowała w ludzką psychikę. Gdybyśmy zastanawiali się nad każdym aspektem naszych działań, kalkulując i rozważając - nigdy nie przeżylibyśmy więcej niż kilka dni. To niewydajny sposób podejmowania decyzji. Ekonomiści nazywają ten problem kosztami transakcyjnymi. Emocje zaś od razu informuja nas, że coś jest dobre lub że coś jest nie takie jak powinno. Minusem jednak emocji jest to, że bardzo trudno jest nam je zrozumieć, i nie jest jasne dlaczego decydujemy się na ich podstawie zrobić coś tak a nie inaczej. Rozgryzaniem tego problemu zajmuje się psychologia i nauki pokrewne. Nam wystarczy tu wskazać, że emocje są generowane przez realne problemy, i służą ich rozwiązaniu, ale nie zawsze człowiek im poddany jest w stanie naprawdę wyjaśnić, dlaczego uważa to, co uważa. Zamiast tego racjonalizuje uczucia. Przeważnie jednak zachowuje się w dany sposób z zupełnie innego powodu niż ten, który racjonalnie ogłasza. Robimy to stale i nieświadomie, wychodzi to z natury skrótu, jakim dla umysłu są emocje. Rozgryzienie zachowań ludzkich, które są w wiekszości powodowane emocjami - jest niesamowicie trudne. Ale nie niemożliwe. 

Wykop Skomentuj155
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka