Dzisiaj Pan Janke podziękował za współpracę Panie Elizie Michalik.
Jak rozumiem jedną z przyczyn były domniemania popełnienia przez nią plagiatów.
Domniemania te starali się udowodnić internauci, nie posiadający najmniejszego wsparcia "medialnego", poza internetem i internetową społecznością. Ja sam przeczytałem wiele porównań jakie miały świadczyć o plagiatach. Na początku myślałem, że słowo plagiat jest używane na wyrost, bowiem sprawę odbierałem jako pisanie, przez Panią Elizę, o rzeczach na temat których istnieje skończony zbiór źródeł. Inaczej i prościej mówiąc, każdy kto będzie chciał opisać działanie silnika spalinowego siłą rzeczy będzie musiał popełnić coś na kształt plagiatu. Bo działanie jest jedno a źródła wiedzy na ten temat mówią dokładnie to samo.
Później przeczytałem inne "porównania" i sprawa nabrała rumieńców.
Cała ta "zadyma" uświadomiła mi jednak inne bardzo ważne rzeczy.
Otóż astanawiający jest jeden z aspektów sprawy. Mianowicie zachowanie "środowiska" Pani Elizy np. na tym blogowisku. Po decyzji Pana Janke, Pan Warzecha napisał "berety z głów". Niby ok, ale zaraz, zaraz. Dlaczego tylko Pan Janke odniósł się do bardzo poważnych zarzutów (śmiem napisać nawet solidnie uzasadnionych). Gdzie są posty całego środowiska o konieczności zbadania sprawy? Ja rozumiem, że nie wszyscy wszystko czytają - no ale ja też wszystkiego nie czytam, a na sprawę trafiłem. Gdzie posty np. Pana Warzechy stawiające publicznie pytanie "czy to prawda? Pan Leski w swoim blogu, zaczepiony, odpowiedział, że "nie wszystko jest na jego głowie" (w wolnym przekładzie z innej odmiany polskiego). CZyli jak? Słaby temat?
Otóż decyzja Pana Janke jest namacalnym dowodem, żesprawa nie jest "słaba" - przynajmniej dla niego, za co mu chwała, a UKŁAD, jeśli istnieje, nie ma najmniejszego wpływu na czujność obywateli, ich siłę oraz same możliwości jej demonstrowania (całe strony poświęcone "plagiatom" Pani Elizy).
"Mali" obywatele zachowali się tak jak powinni zachowywać się wyborcy w stosunku do swoich wybrańców. Skontrolowali doniesienia o możliwym nieetycznym działaniu i nawet przedstawili argumentację rzeczową. Tak więc obywatele nie poddali się UKŁADOWI i sami dociekali prawdy nie czekając na jej podanie na tacy z jabłkiem w ryjku.
Można miec tylko nadzieję, że to przejaw czegoś, co objawi się w pełnej krasie przy okazji kolejnych wyborów.
Mam nadzieję, że każdy zacznie dociekać prawdy, czytać stenogramy z posiedzeń komisji sejmowych, obrad czy głosowań i podda mieżdżącej krytyce tych którzy łżą w żywe oczy co cztery lata a docenią wreszcie tych którzy na to zasługuja ciężką pracą i stabilnymi poglądami.
O to serdecznie apeluję - posprawdzajmy, już, naszych liderów.
Poszukajmy ich obietnic i stanowisk z przed wyborów - znajdźmy ich obecne. Sprawdźmy koherencję postaw.... w polityce to my powinniśmy być takimi Janke...
inaczej znów damy się nabrać.....




Komentarze
Pokaż komentarze (3)