za Interią:
Dzień 7 lutego 2006 roku przeszedł w Polsce zupełnie niezauważony. Tymczasem to właśnie wówczas Trybunał Konstytucyjny uznał, że sądy i ZUS mieli rację, twierdząc, iż emerytura nie jest tym, co obowiązkowo należy się każdemu po odpracowaniu kilkudziesięciu lat (i tyleż trwającym okresie wpłacania składek), ale wyłącznie przywilejem. By nie rzec - łaską, którą mogą (lub nie) obdarzać Polaków parlamentarzyści oraz urzędnicy. Trybunał Konstytucyjny orzekł bowiem, że zgodne z Konstytucją RP są przepisy wykluczające możliwość równoczesnego pobierania emerytury i wynagrodzenia za pracę.
Czyli.... płać obowiązkowo, na wypłatę nie licz.
TK działał w związku przestępczym z ZUS i prokuraturą krajową. Uznali nas za "czarnuchów" do produkcji kasiory. Handlują żywym towarem lepiej niż mafia kradnąca nieletnie dziewczyny na Balkanach. W imieniu RP interpretują konstytucję jak umowę handlową. Analizują zdania wg przecinków, tak żeby nie trzeba było płacić starym robolom. Toż to przeciez system argentyński - wpłacasz całe życie a emeryturkę dadzą ...albo i nie.
Obecnie utrzymuję swoimi składkami pewnie z dwudziestu emerytów - biorąc pod uwagę wysokość ich emerytury - ja jak pójdę na emeryturę dostanę może na leki...arhentyna jak nic...najgorzej ma ten ostatni....
JAk bum cykoria ludzie zaczną emigrować do Rosji.... tam lepiej traktują Polaków.
Nawet nie chce mi się więcej pisać...



Komentarze
Pokaż komentarze (10)