"King is back" widniało na jednym z transparentów podczas wczorajszych skoków.
I faktycznie, Adam jest Królem - inne przydomki "Polski Orzeł" czy "Orzeł z Wisły" nabrały wczoraj nowego, prawdziwego wymiaru.
Na wielu powtórkach widać jak Adam walczy z naturą - wiatrem, balansując nogami. Mi to przypominało ruchy ogonem jakie wykonuje orzeł goniąc zdobycz.
To co wczoraj pokazał nam mistrz świata załatwia sprawę wszelkich pucharów, medali i rankingów - ON JUZ JEST NIEŚMIERTELNY, bez bicia kolejnych rekordów.....które pewnie i tak pobije..
Wygrał z kalectwem, a może nawet śmiercią. Pokonał naturę, pokonał każdego skoczka z wczorajszego konkursu. Walczył o życie a skoczył dalej niż część jego kolegów.
Za wczorajszy wyczyn należy się mu dożywotnia renta od organizatorów. Chłopak który nie miał prawa wyjść cało z potyczki z wiatrem nie tylko wylądował na nogach, ale uratował wiele tyłków tych, którzy za ten nierówny pojedynek, z matką naturą, odpowiadają.
Siedziałem jak zahipnotyzowany patrząc na powtórki w zwolnionym tempie. Oczami wyobraźni widziałem upadek. W kontraście do tego widziałem uśmiechnięte "poczciwe pyszczysko" Adama po wylądowaniu. On naprawdę się uśmiechał!!!!
King is Back - na zawsze!!!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)