Wcześniej osaczony przez SB, dziś przez dziennikarzy i prawo wolnej Polski, Damięcki przyznaje się choć nawet nie wie do końca do czego. Próbuje wyjaśniać - e tam, lead story jest ważniejsze - kapuś przez 16 lat i koniec.
Redaktor Leski pytał czy Dziennik, ujawniając dokumenty o Damięckim postąpił fair - ja dorzucam pytanie - czy reszta rónież w tym "Teraz My".
Oglądałem wtorkowy program z dużym niesmakiem. Damięcki w roli płodnego TW. Wezwano nawet pokrzywdzonego...Kmicica...Miał zaświadczyć o zbrodniach Damięckiego.
Niestety Pan Olbrychski nie zakumał w jakim celu został wezwany i zadał pytania odsłaniające ażurowo-faktową konstrukcję programu. Cienkie materiały - bo nawet nie zacytowano jednego fragmentu z "raportów Damięckiego" dotyczącego Olbrychskiego - obliczone na chwytliwe nazwiska (choćby Kondrat) nie były w stanie odpowiedzieć Kmicicowi:
"ale jak mi Maciek zaszkodził?" "Powiedzcie jak mi zaszkodził?" "Co napisał o mnie?"
No nic - nie zaproszą go już i tyle.
Fragment ustawy:
Osoba, która wystąpi do Instytutu Pamięci Narodowej z wnioskiem o udostępnienie do wglądu dotyczących jej dokumentów, nie otrzyma takiego prawa jeżeli dokumenty znajdujące się w archiwum IPN zostały przez taką osobę wytworzone lub przy jej udziale w ramach czynności wykonywanych w związku z jej pracą lub służbą w organach bezpieczeństwa państwa albo w związku z czynnościami wykonywanymi w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji. Niemożliwym będzie również dostęp do dokumentów, z których treści wynika, że osoba występująca ze stosownym wnioskiem do IPN, była traktowana przez organy bezpieczeństwa państwa jako tajny informator lub pomocnik przy operacyjnym zdobywaniu informacji, jeżeli zobowiązała się do dostarczania informacji organowi bezpieczeństwa państwa lub świadczenia takiemu organowi jakiejkolwiek pomocy w działaniach operacyjnych albo realizowała zadania zlecone przez organ bezpieczeństwa państwa, a w szczególności dostarczała temu organowi informacji.
Wg mnie człowiek, który jest oskarżany o TW powinien mieć możliwość odnieść się do materiałów na których oparte są oskarżenia. Jeśli nie może, bo nie ma do nich dostępu to każdy dziennikarz powienien mu umożliwić taki dostęp przed publikacją swoich artykułów - tak wg mnie wygląda rzetelność dziennikarska.
A przepis ustawy uważam za niesprawiedliwy i krzywdzący - przykład już mamy.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)