Natrafiłem na sprawę niedawno.
Po prostu, wstyd się przyznać, nie czytam na codzień do końca postanowień licencji programu instalowanego, zwłaszcza jeśli nie mam wyboru i zainstalować muszę.
Po prostu, wstyd się przyznać, nie czytam na codzień do końca postanowień licencji programu instalowanego, zwłaszcza jeśli nie mam wyboru i zainstalować muszę.
Każdy kto czyta ten tekst też pewnie klepną "akceptuję" nie zagłębiając się co tam niżej nabazgrali.
A nabazgrali pewnie tak jak w Microsoft:
"3. OGRANICZENIA EKSPORTOWE. Licencjobiorca potwierdza, że OPROGRAMOWANIE podlega amerykańskiemu prawu eksportowemu. Licencjobiorca zgadza się przestrzegać wszystkich właściwych przepisów prawa międzynarodowego i prawa lokalnego dotyczących OPROGRAMOWANIA, łącznie z amerykańskimi przepisami eksportowymi (U.S. Export Administration Regulations),"
Jakby tego było mało, ostatnio jedna z firm zza oceanu przedstawiła kumplowi do podpisania oświadczenie, że ten kupując w tej firmie towar również zgadza się z amerykańskim prawem i dobrowolnie podda się karze jeśli to prawo złamie. Przy czym za załmanie prawa przez kumpla uważa się również złamanie tego prawa przez klienta któremu sprzeda on amerykański towar.
No tak, o co chodzi.... ano chodzi o bezpieczeństwo.
W skrócie można napisać, że podpisując taki papier zgadzamy się aby Ameryka ukarała nas w dowolny sposób jeśli ktokolwiek, zrobił cokolwiek, z czymkolwiek a oni uznali to za zagrożenie lub złamanie praw USA.
A nabazgrali pewnie tak jak w Microsoft:
"3. OGRANICZENIA EKSPORTOWE. Licencjobiorca potwierdza, że OPROGRAMOWANIE podlega amerykańskiemu prawu eksportowemu. Licencjobiorca zgadza się przestrzegać wszystkich właściwych przepisów prawa międzynarodowego i prawa lokalnego dotyczących OPROGRAMOWANIA, łącznie z amerykańskimi przepisami eksportowymi (U.S. Export Administration Regulations),"
Jakby tego było mało, ostatnio jedna z firm zza oceanu przedstawiła kumplowi do podpisania oświadczenie, że ten kupując w tej firmie towar również zgadza się z amerykańskim prawem i dobrowolnie podda się karze jeśli to prawo złamie. Przy czym za załmanie prawa przez kumpla uważa się również złamanie tego prawa przez klienta któremu sprzeda on amerykański towar.
No tak, o co chodzi.... ano chodzi o bezpieczeństwo.
W skrócie można napisać, że podpisując taki papier zgadzamy się aby Ameryka ukarała nas w dowolny sposób jeśli ktokolwiek, zrobił cokolwiek, z czymkolwiek a oni uznali to za zagrożenie lub złamanie praw USA.
Wielu z nas ma więc część Ameryki w domu, świadomie lub mniej ale dobrowlolnie i bardziej Ameryki obowiązków niż wolności.
Zaciekawiony jak to się ma do polskiego prawa zadałem parę pytań naszej administracji rządowej.
O wynikach poinformuję.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)