Dorn, Kaczmarek, Surmacz, Kornatowski itd. Karuzela nazwisk. Karuzela obietnic. Parcie na tabelki - statystyki. Przestępczość spada (?). I tylko "krawężników" żal.
Może za przykład weźmiemy "zwykłe", podstawowe rzeczy. Policję można z grubsza podzielić na dwa wydziały "prewencyjny" i "operacyjny". To luźna klasyfikacja, a za podstawę ma stosunek do wykroczeń, przestępstw.
Prewencja - to wszystko to, co widzimy. Mundury w kolorach niebieskich, drogówka itp.. Maja ZAPOBIEGAĆ przestepstwom.
Operacyjni - to ci w czarnych wdziankach, których "nie widzimy", bo już leżymy twarzą w dół, albo ci, których "nie widzimy", bo są "operacyjnie" ukryci w tłumie. Mają ŚCIGAĆ przestępstwa popełnione.
No i własnie skupię się na tych, którzy z definicji mają ukrywać się w tłumie.
Z jednej strony mają ogromne wsparcie resortu jeśli chodzi o "dopasowanie" ubioru. Z takiej pensji nie mogą raczej poszaleć i w 100% wpisują się przeciętnością w tłum. Z drugiej strony resort dba o ich napiętnowanie, to jakby kazać nosić im transparent - "jestem oficerem Policji i prowadzę działania w ukryciu". Chodzi o "operacyjne pojazdy".
Ulubionym pojazdem, jaki resort powierza "oficerom operacyjnym", jest legenda polskiej motoryzacji - Polonez.
Chyba nie muszę tłumaczyć jak wielką egzotyką na drodze jest Polonez i co miałem na myśli pisząc o transparencie. Toż to powinno być zakwalifikowane jako stwarzanie zagrożenia zdrowiu a nawet życiu, przez przełożonego wysyłającego oficera w tym czymś na akcję. Nawet nie chodzi o "widoczność" ale same właściwości jezdne i użytkowe.
Po latach przemian i inwestycji w Policję doszło do sytuacji, w której leszcze z radarem jadą na patrol VW Vento, pierdząc w fotele i łapiąc też leszczy na drogach głównych, zamiast osiedlowych piratów, a oficer operacyjny buja sie Poldkiem starając się niepostrzeżenie śledzić ziomala w nowiuśkim A6. Paranoja.
Mało tego - nawet jeśli na "prowincji" trafi się jakieś "nowsze" autko, choć przy Poldku wszystko jest już "nowsze", to jest zazwyczaj....na blachach "wojewódzkich". Czyli trochę mniejszy "transparent" - taka łamigłówka - "co tu nie pasuje do okolicy"
Żadne ze wspomnianych wyżej nazwisk nie wpadło na to, że jedną z podstaw skutecznego działania "operacyjnych" są narzędzia. Skupili sie na odpowiednim wpisywaniu danych w rubryki - jeśli nie innymi gierkami. Nie wpadli na pomysł "uprzeciętnienia" taboru, czy stworzenia mechanizmów rotacji aut pomiędzy komendami - żeby kradzieje nie zdązyli się przyzwyczaić. O procedurach rejestracyjnych już nie wspomnę - bo się zakopią w tym na dwie kadencje.
Wyobraźcie sobie pracę w takich warunkach. To potrafią tylko misyjne osobowości. Jak nauczyciele, czy pielęgniarki. No moze nie do końca - bo te dwie ostatnie grupy "nie ścigają Polonezem własniej smierci".
Tak wygląda polityka versus "operacyjni". Pełen wypas w autach drogówki, bo ta załatwi piękną statystykę "przestępców ukaranych". Dobry patrol drogówki napśtryka z 15-stu "przestępców" dziennie. Bidny "operacyjny" ma szansę na 2-3 miesięcznie. Chyba jasne w kogo zainwestuja politycy!!!
Ktoś może powiedzieć, że tym wpisem jeszcze podkreślam widoczność operacyjnych - no cóż, wydaje mi się, że tak, ale tylko dla cywili. Złodzieje od dawna o tym wiedzą i śmieją się jak dzieci. Komentarze w stylu "o jadą psy" na widok "operacyjnego" pojazdu słyszałem od małoletnich "kiboli". Złodzieje pewnie maja nawet spisane numery rejestracyjne i nazwiska kierowców.
Wpis inspirowany programem w TVN Turbo. W programie pokazywane są prawdziwe akcje. W ostatnim widac było poczciwego, operacyjnego Poldka z zasłonietymi tablicami - zeby go nie rozpoznać.....groteska.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)