Witam wszystkich.
Wróciłem z Angli, odespałem i usiadłem do kompa żeby "nadrobić".
Obiecałem relację z wysp i zadanie pytań
Kisiel - prawda, był przyjmowany chłodno. Z tego co usłyszałem to każdy polski polityk byłby przyjęty podobnie. Chodzi o zmęczenie pierniczeniem farmazonów i ciągłymi kłótniami. Żaden polski polityk nie przebije tego, że za jedną pensję, na zmywaku, można kupić używane, dobre auto. Tam się po prostu żyje....
Tyle
Relacji dokładnej nie będzie (tylko zaznaczę- pijcie tam piwo butelkowane!!! lane jest nie do picia, bez gazu i jak od konia z cukrzycą) - podobnie jak nowych notek.
Ci, którzy mnie znają wiedzą - nie mam w zwyczaju pieprzyć teatralnie "odchodzę" licząc na tłumy chcące powstrzymywać. Wiedzą też, że nie rozpisuję się zbytnio o powodach publicznie. Tym razem postanowiłem napisać coś więcej.
Przeczytałem z uwagą cały post "Terlikowski a Galopmajor" Paliwody jak i komentarze do niego. Zostałem w nim wywołany z nicka i określony mianem antyklerykała głoszącego ten pogląd w kółko. Dodatkowo dowiedziałem się, że jestem bytem doskonale wymiennym.....
Najpierw zastanawiałem się skąd ja w tym gronie??? Czy autor czytał moje teksty?? Zwłaszcza ostatnie, te osobiste??? Skąd samo grono ???? Czy autor czytał teksty wskazanych?? Wg jakich obiektywnych kryteriów je powołał???
Dlaczego ja pojawiam się w sporze Galopujący, Terlikowski i Paliwoda? Gdzie ja, a Terlikowski???
Co prawda skrytykowałem, a raczej zwróciłem uwagę Terlikowskiemu na zbyt ufne podejście do badań medycznych (post o antykoncepcji) - ale dotyczyło to tylko aspektów technicznych, zero sporu o "filozofię".
Wyszło mi na to, że Paliwoda musiał "zapamiętać sobie" mój nick kiedy napisałem, po dłuższej analizie, że jest cham. Chodziło o zachowanie wobec Rode i prof. Sadurskiego. Nie polemizował ze mną, nie odnosił się do moich argumentów ale pewnie "zapamiętał".
Przywołanie mojego nicka w poście o GM i TT i "dowalenie" za plecami, każe mi sądzić, że z braku argumentów wcześniej Paliwoda postanowił w ten sposób "odegrać się" za analizę swojego postępowania.
Cały post Paliwody i jego postawę można najlepiej określić paradoksalnie jego własnymi słowami:
"To nieważne, że jego teksty są często prostackie, nie zawierają żadnej treści. On tu w obecnej chwili być musi, bo Salon24 nie może lekceważyć pewnych wymogów rynku. Gdyby publikowano tu tylko teksty wartościowe, Salon24 miałby trudności z utrzymaniem swojego statusu. To jest zmartwienie wszystkich mediów aspirujących do zasięgu ogólnopolskiego. Głupota i prostactwo - w stylistycznie zawoalowanej formie - także muszą tu być reprezentowane."
Najwięcej przykrości sprawił mi wniosek, że cytowany wyżej fragment z Paliwody jest prawdziwy i dotyczy "Czerwonego". Została przekroczona pewna "szkolna" granica: Wychowawcy - Wychowankowie - oczywiście umowna i oczywiście moja. Wg mnie Wychowawcy "Czerwoni - powinni reprezentować poziom referencyjny, do którego powinni zmierzać Wychowankowie. Salon 24 uważałem za miejsce publikacji własnych przemyśleń i przekonań, dla wszystkich, ale i miejsce gdzie Czerwoni świecą przykładem a niebiescy go biorą. Na niebieskiej stronie dopuszczałem różne zachowania i nawet "rozumiałem" konieczność ich publikacji na SG. Rozumiałem nawet "wojny" czerwony-niebieski, solo, mano a mano.
Teraz okazało się, że w "szkole" pojawił się „wychowawca", który uważa mnie, innych, za byty wymienne czyli w gruncie rzeczy zbędne i stanowiące tylko tło dla popisów "Terlikowskich" - jako określa Paliwoda samego siebie, nie mając odwagi napisać tego wprost.
Wywołał mnie oraz dwudziestu czterech innych, po „nazwisku" (niezła pamięć, albo lista w notesie), wsadził do worka i skopał go nie martwiąc się nawet spójnością wewnętrzną postu - tego nawet szkoda komentować. Pewnie jeszcze wisiał na SG dość długo.
Myślałem co z tym zrobić i jak zareagować. W końcu czerwony, w domyśle uznany publicysta, opiniotwórczy i cenny dla salonu, atakuje mnie osobiście, słowami nie mającymi pokrycia w faktach, a mającymi na celu tylko i wyłącznie obrażenie.
Wyszło mi tak:
Nie ma szans na to aby Paliwoda przeprosił.
Nie ma szans na to aby Igor czy Radek wybrali byt doskonale wymienialny miast Paliwodę
Nie ma szans na to abym przeszedł nad tym do porządku dziennego
Podaję się więc do „wymiany" na inny byt.
Przepraszam jednocześnie wszystkich obrażonych moim antyklerykalizmem, moją przeciętnością bytu wymienialnego i idiotycznymi wynurzeniami człowieka bez nazwiska.
Przepraszam za puste, śmierdzące spoiwo salonu jakim byłem.
Przepraszam również Igora i Radka za to, że przez uraz do mnie, Paliwoda zrobił z nich alfonsów miernot internetowych, którzy wystawiają je pod latarnię strony głównej w nadziei na większy udział rynkowy.
Na koniec dziękuję tym, którzy nieśmiało protestowali
To wszystko co chciałem napisać.
Pozdrawiam
Parakalein
PS. Notki i komentarze zostaną, może ktoś znajdzie w nich coś ciekawego.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)