Właśnie ziścił się najczarniejszy ich senny koszmar. W USA 13 latka z głębokiej prowincji w ciągu paru tygodni pobiła wszystkich których mogła w popularności, a do tego wiele wskazuje że w rekordowym czasie zarobi pierwszy miliard.
Nie promowały jej znane stacje, czasopisma, guru muzyki jak Wojewódzki – ba wszyscy znawcy rynku i muzyki dalej twierdzą, że to co nagrała to najgorsza piosenka świata.
Ale po koleji - Rebecca Black – 13 latka wystartowała w castingu, jaki zorganizowała mała, nie licząca się na amerykańskim rynku, lokalna wytwórnia Ark Music Factory. Rebecca oczywiście wzięła w nim udział, stając się jego laureatką. Nagrodą było nagranie piosenki oraz zrobienie teledysku. Lokalna zabawa dość popularna w USA która z uwagi na masowość stała się podwórkową rozrywką i nikt przy tym kariery nie robi – w końcu tam nie ma Zapendowskiej czy innych znawców którzy powiedzą prostemu ludowi co dobre a co nie. Jednak tu sprawy potoczyły się nagle - w ciągu kilku tygodni jej piosenkę "Friday" obejrzano na YouTubie prawie 90 milionów razy, a do tego za pośrednictwem sklepu internetowego iTunes kupiło ją aż 2 miliony ludzi. Singiel nastolatki zaczął przynosić duże pieniądze. A jeśli tendencja wzrostowa się utrzyma, piosenka może pobić nie tylko rekordy oglądalności, ale jak prognozuje magazyn "Forbes", sprzedaż singla i odsłony teledysku mogą przynieść miliard dolarów przychodu.
Pełny sukces bez udziały mediów, nowa celebrytka w 2 tygodnie. Znawcy, spece, celebryci pracujący latami na swą pozycje są załamani. Przecież to jawny początek końca siły dużych koncernów, elit co mówią co jest wartościowe a co nie, koniec znawców, mędrców, tej całej otoczki co do dziś sprawiają, że jeden staje się gwiazdą o innym nie słychać..



Komentarze
Pokaż komentarze (5)