Paweł Burdzy Paweł Burdzy
56
BLOG

Jak Wałek urwał się z breloka

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 0
No i jak nie kochać Wałęsy? Przecież jego numer z Libertasem, to prawdziwy majstersztyk, godny jego wcześniejszych numerów wywijanych choćby Adamowi Michnikowi et consortes. Już jako żywa skamielina umieszczona w formalinie miał 4 czerwca pieczętować zwycięstwo PO w eurowyborach, już jako reklamowy brelok dyndał u spodni każdego z kandydatów Platformy, już Tusk obmyślał jak "dobrego" związkowca Wałęsę przeciwstawić "zadymiarzom"... a tu Lechu pojechał do Rzymu i Madrytu i ... po zabawie. I tak - i to tylko wypowiedzi dzisiaj w TOK FM - Wołek "głęboko rozczarowany". Żakowski coś o "interesach Kremla". Lis - jak zwykle w cudze piersi uderzając - beczy coś o "napompowanym ego do granic wytrzymałości". Pawłowi Śpiewakowi "dech zaparło" ze zniesmaczenia i zażenowania (pojechał nawet coś o mieczykach Chrobrego), a Lityński nagle zobaczył w swoim idolu "drugiego Tymińskiego". No i na deser, oczywiście, zatroskany Donald Tusk, trzymający z tyłu zaciśniętą pięść okręconą w skrawek atłasu... Idzie pewnie jakoś tak: "wiecie, Wałęsa, nie po to broniliśmy Was, żebyście po Libertasach skakali... trzeba będzie cofnąć poparcie z Rady Mędrców, odwołać konkurs na film i książkę o Wielkim Człowieku Z Wąsem... A może i wcale nie ruszymy tego IPN??? Kto wie, kto wie..."). Dla mnie numer Wałęsy, bomba! Bo urwał się ze smyczy, jak wielokrotnie wcześniej wszystkim: od łapsów Jaruzelskiego i Kiszczaka, aż po strażników wszechogarniającej miłości spod znaku Adama Michnika. To takie ... wałęsowskie. I śmiem twierdzić nie tylko w stylu, ale i treści - już Wałek czuje coś w Libertasie, jakiś ferment, jakąś siłę, być może słabą ale jednak w przyszłości znaczącą... (Żeby była jasność: nie wierzę w żadne bzdury o "antyeuropejskości" Ganleya. On jasno wskazuje na deficyt demokracji w UE i tu się z nim zgadzam. Szkoda,że polski Libertas zdominowały chłopaczki z Matołkarni Wszechpolskiej, bo ... po prostu, szkoda). I na koniec: jakiż ten Wałęsa to wdzięczny temat na film... Z tego jego nieprzewidywalnością, "za a nawet przeciw", "plusami ujemnymi", chłopskim sprytem, epizodem z ubeckimi łapsami i odkupieniem w Sierpniu 80 i później. Bohater z krwi i kości, cwaniak ocierający się o geniusz... Taki film oczywiście nie powstanie, w każdym badź razie nie w najbliższych latach. Ale jest pocieszenie: po Libertasie rządowi spindoktorzy odłożą chyba na półkę także produkcję oficjalnej ramoty o Wałęsie, ociekającego wazeliną produkcyjniaka... Dobre i tyle.

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka