Z powodu wyborczej ciszy, trochę z oddechem. Dwa cytaty, dwie opinie o dziennikarzach.
Kyle zerknął w bok na rzędy nagrobków i dalej na kamienną bramę przy wejściu na cmentarz. Za bramą zebrała się duża grupa reporterów - czekali jak sępy na cokolwiek, co warto by pokazać lub opowiedzieć w mediach. Mieli w pogotowiu kamery, aparaty fotograficzne, lampy i mikrofony; policjanci i prywatni ocroniarze nie pzowalali im podejść bliżej pod kościół, ale szli krok w krok za konduktem pogrzebowym, jak dzieciaki podczas parady, a teraz rozpaczliwie pragnęli zdobyć zdjęcia trumny lub matki, która zasłabła, żegnając syna.
To fragment najnowszej książki Johna Grishama "Prawnik". Od siebie dodam, że od dziennikarzy gorzej jeszcze traktuje nowojorskich prawników z najwiekszych kancelarii na Wall Street.
To polskie przekleństwo historyczne, że jestesmy tak histerycznie politycznie spolaryzowani. Dlatego z góry wiadomo, co który polityk powie i zazwyczaj, co który dziennikarz także (...) Nie ma poszukiwania, nie ma debaty. Albo nasz pogląd jest z definicji słuszny, albo automatycznie niesłuszny. Albo jest wpisany w poglądy PiS, albo Platformy, albo SLD, w poglądy "Wyborczej" albo "Rzeczpospolitej" czy "Dziennika". Normalna rozmowa umarła.
To z kolei ojciec Maciej Zięba w dzisiejszej "Rzepie". Niby cytaty od Sasa do Lasa, ale dla mnie jakże prawdziwe. Nieprawda?



Komentarze
Pokaż komentarze