Prawnik z Miłomłyna, któremu odmówiono wglądu do raportu o CBA, chce, żeby premier Donald Tusk zapłacił 10 tys. złotych grzywny. W lipcu Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł, że Kancelaria Premiera musi jeszcze raz podjąć decyzję czy prawnik może obejrzeć raport.
Odpowiedź powinna trafić do zainteresowanego w ciągu 14 dni, jednak zainteresowany czeka na nią do dziś (ma dowód, że Kancelaria Premiera ma materiały z sądu od 3 października). Twierdzi on, że raport podlega przepisom o informacji publicznej, a co za tym idzie powinien być udostępniony każdemu, kto się o to zwróci. Jednak Kancelaria Premiera uważa, że raport jest tajny i odmawia udostępnienia dokumentu.
O sprawie pisałem na tym blogu wcześniej (http://pawelburdzy.salon24.pl/84288,index.html) a rzecz dotyczy sławnych wypocin Pełnomocnika ds. Opracowania Programu Zwalczania Nadużyć w Instutcjach Państwowych (dalej PdOPZNwIP) Julii Pitery.
I tu dochodzimy do sedna: oto Prezes Rady Ministrów już ponad miesiąc, z rozmysłem ignoruje prawomocny wyrok Sądu. Doprawdy to pokaz prawdziwych intencji ludzi, którzy szli do władzy „by żyło się lepiej” wszystkim obywatelom. Osobiście, wcale się nie dziwię. Chłopaki z PO z tą „obywatelskością” nie mogą przesadzać. "Obywatelska" to jest przed wyborami. Po wyborach, nie można przesadzać, gdy na rządowej platformie siedzą nasi koledzy. Proste, prawda?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)