Paweł Burdzy Paweł Burdzy
50
BLOG

Euro-pijar Tuska

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 3
Zwrócił moją uwagę artykuł w "The Economist" nt. sytuacji w naszej części Europy. Najciekawszy fragment brzmi: "Jednostronne przyjęcie euro albo przyspieszenie tego procesu miałoby znacznie mniej sensu w pryzpadku trzeciej grupy : większych państw z płynny kursem walutowym: Czech, Węgier, Rumunii i Polski. Żadne z nich nie jest przygotowane na ostrą dyscyplinę,jaką narzuca wspólna waluta. Ich przedwczesne wejście mogłoby nieodwracalnie osłabić euro". Zwracam uwagę na dwa sformułowania: Polska "nie jest przygotowana na ostrą dyscyplinę" oraz że nasze wejście do strefy "nieodwracalnie osłabi euro" (autorzy w oryginale używają mocnego określenia 'could fatally weaken euro'). Wnioski. Do euro nie wejdziemy szybko, bo za chwilę przestaniemy spełaniać kryterium konieczne do wejścia do ERM2 (skala deficytu budżetowego) a i - może przede wszystkim - dla krajów eurolandu byłby to bardzo kiepski interes, więc nas tam po dobroci, szybko nie wpuszczą (co potwierdził szczyt w Brukseli - żadnego rozluźniania kryteriów przystąpienia do wspólnej waluty). Tak więc cały ten wielki krzyk o szybkim wchodzeniu do euro jest sprytnym, pijarowym zabiegiem Tuska. Wprowadzając oś podziału (zwolennicy/przeciwnicy euro), daje paliwo, dzięki któremu PO będzie mogło zasłaniać brak sukcesów w walce z kryzysem. I pewnie wygra na tej fali (bo skutki kryzysu odczujemy pewnie w drugiej połowie roku) wybory do europarlamentu. Z drugiej strony stawia w trudnej sytuacji PiS, spychając partię Kaczyńskiego na pozycję obrońców suwerennego złotego. Prawo i Sprawiedliwość musi bronić polskiej waluty, aby nie stracić elektoratu superprawicowego. Bracia Kaczyńscy wiedzą dobrze, że euro w Polsce będzie prędzej czy później. Jednak wepchnięci przez Tuska w tę sytuację, muszą wykonywać nie lada szpagaty polityczne. A premier RP, zamiast mówić o rzeczy najważniejszej (ochrona Polski przed bezpośrednimi skutkami kryzysu), przenosi dyskusję na temat ważny, ale nie najważniejszy. I po raz kolejny narzuca temat publicznej debaty, wprowadzając pomysł, który politycznie dzieli (z angielska "wedge issue").

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka