Paweł Burdzy Paweł Burdzy
72
BLOG

Polityczny pragmatyk Religa (Osiecki brawo)

Paweł Burdzy Paweł Burdzy Polityka Obserwuj notkę 2
"Dziś prawdziwych Judymów już nie ma" pomyślałem po połknięciu w kilka godzin rzekowywiadu Janka Osieckiego ze śp. prof. Zigniewem Religą ("Człowiek z sercem w dłoni", wyd. Prószyńśki). Książka bardzo dobra, świetnie pokazująca kim był i co zrobił Profesor, także jego osobistą stronę (a był i poker, rajdy Gierkówką i inne takie). Ale przede wszystkim praca, praca, praca - z długimi okresami snu po 3 godziny. Tak się do czegoś w życiu dochodzi! Ponieważ S24 to jednak salon traktujący głównie o polityce, kilka refleksji w tej sferze. Byłem bowiem bardzo zdumiony z jaką swobodą i... realizmem oceniał Religa polskich polityków, politykę lat ostatnich. I choć Tuska popierał w ostatnich wyborach prezydenckih, tuż przed śmiercią twierdził, że on "nie nadaje się na prezydenta" i "nie chciałby, by kiedykolwiek nim został"). Obecna minister Kopacz to tylko "zręczna działaczka partyjna", zawsze wiedząca jak się ustawić. Dla Jarosława Kaczyńskiego był łagodny ("nie cofał się, to był prawdziwy premier"),choć nie ukrywał że groźbą dymisji wymógł na nim zgodę całego PiS na swoje koncepcje (w przeciwieństwie do dymisji "trzeciego bliźniaka" Dorna, tutaj żelazny Jarosław się ugiął). Dla innych PiS-owców był już mniej wyrozumiały. Wiceminister Piecha i inni posłowie byli "przeciw mnie", ciągle szepcąc kablując Prezesowi. Najlepszy był chyba uciekinier z PO poseł Sośnierz: ponieważ chciał zostać szefem NFZ, podkablował do centrali PiS, że Religa toleruje w funduszu WSI. Religa nie oszczędził też ówczesnego ministra Ziobro, nazywając "idiotyzmem" i "głupotą" sławetną konferencję PRasową po zatrzymaniu doktora G. Wrażenie robią krytyczne uwagi wobec środowiska medycznego i łapówkarskich zwyczajów. Dla Religi ulubieniec Salonu Doktor G. "ze względów moralnych (...) nigdy nie powinien być ordynatorem". Z kolei ulubieniec "Gazety Polskiej", doktor S. który oskarżył innych lekarzy o celowe zabijanie ludzi dla organów, to dla Religi "bydlak skończony", który przyczynił się do zmniejszenia ilości przeszczepów. Ufff, koniec tej wyliczanki, jak widać razy padały gęsto. Żeby była jasność - książka jest niezwykle optymistyczna, to fragment o polityce przynosi tyle błocka. I nie dziwi to wcale - ot człowiek niezależny wpadł między brać błotną. Nie ma wątpliwośći, że tę niezależność dawały Relidze jego osiągnięcia i pozycja. W przeciwieństwie do większości potakiewiczów, pieczeniarzy, sierżantów i kaprali wiszących u klamki obecnych szefów PO i PiS. Był KIMŚ poza polityką, więc nie musiał się łasić <"nie umiem być człowiekiem partyjnym (...)te wszystkie dyskusje śmiertlenie mnie nudzą">. Brak ministerialnego stolca czy poselskiego mandatu nie był końcem świata. Opierając się na swoim dorobku był więc Religa w polityce pragmatykiem. Lubił konkretne zadania i cele, nie skupiajac się na pierdołach (z jakich utkana jest głównie nasza polityka). Chciał zreformowania polskiej służby zdrowia i dla tego zadania był gotów współpracować ze wszystkimi. Innymi rzeczami się nie zajmował, albo je zmilczał (jak choćby obecność w rządzie Giertycha i Leppera). Szkoda, że rozpoczętej pracy nie dane było mu dokończyć. Słowa uznania dla Janka Osieckiego. Pytania rzeczowe i konkretne (z widoczną wiedzą medyczną), obraz Profesora krwisty i bez przysładzania, robi wrażenie spokój w obliczu nadchodzącej śmierci. Dodam spokój człowieka - co podkreślał wielokrotnie - niewierzącego.

"Benia mówi mało, ale on mówi smacznie"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka