8 obserwujących
53 notki
72k odsłony
1524 odsłony

Anschlussy w Świętej Ziemi, a więc droga do spokoju a nie pokoju.

fot.youtube
fot.youtube
Wykop Skomentuj27

Izraelskie media i establishment nie czynił tajemnicy, że inkorporowanie vel anektowanie dalszych obszarów Zachodniego Brzegu Jordanu, na którymś kiedyś ma powstać państwo palestyńskie jest nieuniknione. Zarówno Beniamin Netanjahu oraz jego adwersarz i zmora Benny Ganc rywalizują o podobny elektorat, jak i przed Bliskim Wschodem jawi się niezwłoczny dylemat – jak region będzie wyglądał z konfliktem amerykańsko-chińskim w tle.

Historia płata figle. Żydzi, głównie świeccy i z Europy Środkowej i Wschodniej kierujący się od drugiej połowy XIX wieku do biblijnego Kaananu zwrócili się do Starego Testamentu jak do źródeł historii i minionej narodowej chwały. Księgi biblijne służyły za drogowskaz na ówcześnie otomańskiej krainie, na której dalej po tysiącleciach widniały takie nazwy jak Schem (Nablus), Hebron (Al-Khalil) czy przede wszystkim Jerozolima vel Yerushalaim a więc dla arabskich chrześcijan i muzułmanów Al-Kuds. To tam, a nie w nadmorskim pasie śródziemnomorskim na którym rosły żydowskie kibuce i miasta takie jak Tel-Awiw i Petach-Tikwa rozgrywała się lwia część biblijnych wydarzeń. To tam było religijne i historyczne centrum religii mojżeszowej, która po 70 roku wyewoluowała we współczesny judaizm. Tam było dziedzictwo i historia, która uzasadniała powrót Żydów do tej części Ziemi Świętej, która swoim zasięgiem obejmuje też Egipt, Jordanię, Liban, Syrię, Irak i dzisiejszą Turcję a nawet Iran. Tam była religia i obłęd, który mógł zmącić lewicowo-socjalistyczne skrzydło syjonizmu, które 14 maja 1948 roku powołało Państwo Izrael. I poza 2-3 wyjątkami, to tam na terenach Mandatowej Palestyny nie było ani kibuców ani żydowskiej obecności tej ówczesnej ani starożytnej.

Wynik pierwszej wojny arabsko-izraelskiej w 1948-49 jest znany. Armia izraelska, dzięki pomocy krajów Bloku Wschodniego opanowała 78% Mandatowej Palestyny, sowicie przekraczając przy tym granicę wykreślone przez Anglików i Francuzów w 1920 roku na odcinku libańskim oraz egipskim. Wraz z postępami frontowymi uciekło lub zostało wyrzuconych przez Żydów ponad 800 tys. muzułmanów i chrześcijan arabskich. Świecki Izrael wybudował się bez balastu religijnego, albowiem wszelkie ważniejsze miejsca święte i historyczne (poza Galileą) zostały za kordonem po stronie jordańskiej. Taki stan rzeczy był nie do zaakceptowania dla syjonistycznej prawicy zainspirowanej pismami Włodzimierza Żabotyńskiego dowodzonej przez byłego studenta Uniwersytetu Warszawskiego Menachema Begina. Gdzie jest Shilo, stolica sędziów izraelickich? Gdzie jest grobowiec patriarchów Abrahama, Izaaka, Jakuba w Hebronie? Gdzie jest grób Jakuba w Schem? Gdzie jest Miasto Dawida i Ściana ze świątyni jerozolimskiej? Wołano na prawicowych posiedzeniach, do których dołączali rabini uznający odrodzenie państwa Izrael w kategoriach mesjanistycznych. I wspólnie świeccy jak i religijni radykałowie pomstowali na lewicę, która knowała z jordańskim królem Abdullahem na rzecz, którego przypadł tzw. Zachodni Brzeg Jordanu oraz Stare Miasto w Jerozolimie. Tym samym powstała tzw. zielona linia, która na początku XXI wieku stała się betonową ścianą. W najwęższym miejscu jest zaledwie 18 km pomiędzy brzegiem Morza Śródziemnego a arabskim miastem Kalkilija położonym już po drugiej stronie zielonej linii. Dodatkowo izraelskie główne ośrodki miejskie jak i strategiczna autostrada Tel-Awiw-Haifa oraz lotnisko w dawnym arabskim mieście Lydda jest na arabskim celowniku albowiem Żydzi zajęli równiny a Arabowie pasmo górskie.

Wojna z czerwca 1967 roku zmieniła wszystko. Jordański król Hussein żałował, że włączył się do nie tej wojny co trzeba, chociaż zdaniem części historyków i tak nie uchroniłoby go to od strat terytorialnych. Stare Miasto w Jerozolimie jak i Zachodni Brzeg jest zbyt cenny strategicznie aby mieli o nim zapomnieć izraelscy generałowie, chociaż Mosze Dajan „twarz” żydowskiego triumfu żalił się „po co nam ten Watykan” przewidując niejako, że konflikt arabsko-izraelski wkracza w nową fazę. Po pierwsze pojawiła się możliwość rozwiązania kwestii palestyńskiej. Albowiem na zajętych przez Izrael terenach dotychczasowi poddani króla jordańskiego byli Palestyńczykami, kuzynami tych wygnanych z lat 1948-49. Po drugie, Żydzi „wrócili” do swojej historycznej kolebki, jak to nazwali – Judei i Samarii. Cóż z tego, że na wszystkich obszarach, które Żydzi identyfikowali z miejscami biblijnymi mieszkali Arabowie? Po trzecie, było to oczywiste dla izraelskiego establishmentu, że ze względów strategicznych i gospodarczych nigdy nie można powrócić do stanu sprzed 1967 roku.

Tym samym sposobem od 1968 roku, Żydzi wiedzeni mesjańską wizją zaczęli osiedlać się na lub przy starożytnych biblijnych miejscowościach. Te osady przez dekady izraelskiej okupacji zamieniły się w miasta – jak Ariel czy Kiryat Arba, które zdaniem izraelskiego establishmentu z przyczyn logistycznych są nieusuwalne. Dodać należy, że każda izraelska osada chroniona jest przez armię, która wykorzystuje te kolonię do kontroli ludności palestyńskiej. Co więcej osadnicy, których szacuje się w 2020 na 600 tyś. rzeszę jest agresywnie i wrogo nastawiona do Arabów. Rozmieszczenie izraelskich kolonii też nie jest przypadkowe. Pomijając znaczenie ideologiczne żydowskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu ma wielką wartość strategiczną. Albowiem lokowane było na szlakach komunikacyjnych pomiędzy największymi arabskimi miastami oraz na zasobach wód gruntowych. Tym samym Palestyńczycy przez osadnictwo pozbawiani są nie tylko gruntu i ziemi jak i możliwości przemieszczania się i funkcjonowania ekonomicznego ale przede wszystkim wody – najważniejszego surowca w regionie oraz stale narażani są na ataki ze strony żydowskich radykałów.

Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka