Fragmenty jakże ciekawego tekstu Rafała Ziemkiewicza.
Sporo jest o Salonie24 choć nazwa nie pada...
______________________________________________________________________________________
"Wyjdźmy jednak od konkretu. „Gazeta Wyborcza” zlepiła z niczego „newsa” pt. „Niepokorni wracają do Hajdarowicza”. Sama sformułowała go przebiegle, z wykorzystaniem wieloznaczności sformułowania „wracają”, ale natychmiast uruchomiony głuchy telefon − portal Lisa podkręcił jej „sensację” do wersji „wracają do redakcji »Rzeczpospolitej«”. Założony przekaz oczywisty: „niepokorni to zdrajcy i oszuści”, cel też oczywisty – uderzenie w kampanię reklamową wchodzącego na rynek tygodnika „Do Rzeczy”, w jej podstawowy przekaz „nie daliśmy sobie zamknąć ust, wracamy”."
"Sztuczka równie stara, jak wspominane wcześniej − podobnym mechanizmem posługiwał się Adam Michnik u schyłku lat osiemdziesiątych, terroryzując całą opozycję nieprzejednaniem swego listu do Kiszczaka, niezłomną wzgardą dla każdej „świni”, która Czerwonemu poda rękę lub w jakikolwiek inny sposób się skurwi − po to, by na kontakty z tymże Kiszczakiem i dogadanie sposobu przejęcia od niego władzy zapewnić monopol swojej grupie. Jakże mu się wtedy świetnie udało wszystkich nabrać i wydudkać jak ostatnich frajerów!"
"Otóż, wracam do głównego wątku − dlatego, że tym razem zadziałał nowy mechanizm. Nowa siła, którą sobie salon i władza ostatnio zbudowały, w dużym stopniu swoiście agenturalna. Na ten przekaz wielu czytelników jeszcze się nie uodporniło, jeszcze sobie nie wyrobiło odruchu podejrzliwości. Jeśli coś napisze Kublik czy Wroński w „Wyborczej” albo Paradowska w „Polityce”, to wiedzą, kto zacz i czego się spodziewać. Ale jeśli to samo podrzuci im bloger „Pimpuś” (kto wie, czy nie któreś z nich?) to ludziom się wydaje, że ów Pimpuś to ktoś taki jak oni sami, bezinteresownie dzielący się swoimi opiniami. Tym bardziej im się tak wydaje, gdy Pimpuś napisze coś na internetowym forum czy zalinkuje „amatorski” filmik na jutubie.
A tymczasem Pimpuś to coraz częściej internetowy zombie − pracownik agencji marketingowej, wklepujący taśmowo zadany przekaz na wszystkich możliwych forach, czatach i innych takich. Pisałem już o tym, zachęcam do badania zjawiska innych. Władza wyciągnęła wnioski z ostatnich wyborów, które wygrała wszędzie poza Internetem, i przeznacza spore pieniądze na profesjonalne „neutralizowanie” niechętnych sobie opinii. Świadom rzeczy człowiek może to zauważyć i nawet udowodnić, choćby przy użyciu google frequency, gdzie czarno na białym widać, jak pewnie wątki, sformułowania i wątki w nienaturalnie nagły sposób się masowo pojawiają, by po zaprzestaniu kampanii równie masowo znikać."
"Blogerzyna, który narobił szkody Klubowi Ronina, gdy jako współszef tego przedsięwzięcia zmuszony byłem odpowiadać na podchwytliwe pytania „Wyborczej” i wyjaśniać, że w Klubie prezentowane są róże poglądy, a więc także i skrajne, narobił lamentu na pół sieci i do dziś przy każdej okazji łka, ze „Ziemkiewicz na niego doniósł”… Trudno wierzyć, by ktoś normalny mógł takie pretensje traktować poważnie, ale w informacyjnym szumie nawet oczywista bzdura się przyda."
Kim jest „Pimpuś”?
Czy „Pimpuś” jest...?
Co, a może raczej ile... z tego ma?
Całość tu:
http://dorzeczy.pl/subotnik-nowe-ramie-wladzy/


Komentarze
Pokaż komentarze (5)