pazdziernikowa pazdziernikowa
760
BLOG

Czy prokuratura zbada jaki udział w "zamachu" miał Macierewicz?

pazdziernikowa pazdziernikowa Polityka Obserwuj notkę 17

 

Europoseł Wojciechowski na swoim blogu pisze:

Senator Marek Martynowski, wraz z grupą kilku innych senatorów Prawa i Sprawiedliwości, zadał 4 kwietnia br. kilka pytań Prokuratorowi Generalnemu A. Seremetowi w sprawie śledztwa smoleńskiego, a w tym takie pytanie:

...Pragniemy też zapytać, czy na aktualnym etapie śledztwa brana jest pod uwagę możliwość spowodowania katastrofy przez celowe działanie osób trzecich, a jeśli nie jest, to na podstawie jakich dowodów wersja ta została wykluczona?”

Na to pytanie 25 kwietnia br. Naczelny Prokurator Wojskowy Jerzy Artymiak odppowoedział tak:

...W chwili obecnej żadna z wersji śledczych, w tym wersja o potencjalnym działaniu osób trzecich, które to działanie miałoby doprowadzić do katastrofy, nie została wykluczona i podlega badaniu...”

Żadna z wersji nie została wykluczona, w tym działanie osób trzecich. Zamach nie został wykluczony i podlega badaniu. Mamy to na pismie od szefa prowadzącej śledztwo prokuratury.

 

Europoseł cały ten swój tekst ogłasza w sposób wyjątkowo krzykliwy, tak jak często czynią to ludzie w programach telewizyjnych, w których pan Wojciechowski występuje. Ludzie którzy wiedzą, że mają racje krzyczą, krzyczą by się z tą racją przebić, tak krzyczy właśnie europoseł. Nie wiem co wie Wojciechowski, ale zapewne najwięcej wie o swoich najbliższych kolegach posłach, kolegach z partii. Tak już jest na tym świecie ze najwięcej wiadomości mamy o najbliższych, obojętnie czy to rodzina czy znajomi.

Na ciekawy trop naprowadził mnie bloger ZET OVER który u WYWCZASA między innymi pisze tak:

"udział osób trzecich...

oznacza, że prokuratura może badać np wpływ decyzji sztabu PiSu na katastrofę, w tym decyzje Jarosława Kaczyńskiego, ale też posła Macierewicza, który uciekł ze Smoleńska w dniu katastrofy, z niewjaśnionych do dzisiaj przyczyn... tylko i aż tyle

ZET OVER 804960 | 06.05.2013 05:14"

 

No i właśnie, nie wydaje się wam że to strasznie poważna sprawa? Sprawa którą trzeba drążyć dotąd, dopóki będą wątpliwości? W tej chwili te wątpliwości są ogromne i niewytłumaczalne.

Mnie osobiście zawsze nurtowało zachowanie Macierewicza w dniu katastrofy. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Nie i koniec!

Przypomnijmy, kiedy pojawiły się doniesienia że "coś się stało", Macierewicz spokojnie pojechał z całą ekipą na obiad. W czasie kiedy na przykład dziennikarze obecni na miejscu uroczystości, po prostu natychmiast wybiegli i "pakując się w co się dało" pojechali te kilkanaście kilometrów by zobaczyć co właściwie się stało, bo w tym momencie nikt nic nie wiedział na pewno, w tym czasie Macierewicz spokojnie udaje się na wyżerkę.

Potem było jeszcze dziwniej. O ile z miejsca uroczystości było do miejsca katastrofy kilkanaście kilometrów, to obiad Macierewicz spożywał w odległości około trzech kilometrów od miejsca tragedii. Takie dane można znaleźć w internecie, nikt ich nigdy nie prostował więc uznaję je za prawdziwe. Trzy kilometry!

Wiecie ile to jest trzy kilometry? To jest pół godziny normalnym krokiem! To jest ze dwadzieścia parę minut jak się porządniej depnie z buta! I co? I nic!!!

Bylibyście w stanie przełknąć obiad, kiedy w odległości półgodzinnego spaceru giną wasi przyjaciele? Właściwie to w tym momencie nawet nie było wiadomo, czy giną czy ich ratują, nic nie wiadomo!

To nie jest normalne zachowanie normalnego człowieka, który znalazł się w takiej sytuacji! Nie i koniec! Nie i koniec, kropka! Nie! Nie! i jeszcze raz nie!

Te wszystkie brednie wypuszczane w eter przez ludzi Macierewicza typu " a co? czy on jest strażakiem...?” albo "a co? jakby mógł pomóc...?" albo "pilnowali ich i nie pozwolili się oddalać..." są tak prymitywne i denne, że aż żal komentować, ale że sprawa bardzo poważna więc muszę.

Kiedy moja koleżanka miała wypadek, po otrzymaniu ogólnej informacji „że coś się stało”, pędziłam na miejsce ile sił. Nie jestem strażakiem ani policjantem, lekarzem też nie. Po prostu, gdzieś tam była moja koleżanka, była w potrzebie, nie wiedziałam jakiej ale wiedziałam że muszę jak najszybciej tam być, po prostu żeby zobaczyć, żeby zapytać, żeby wiedzieć co można zrobić, jak jej pomóc?! Potem udałam się do szpitala, nie po to by zastępować lekarzy ale po to by mieć "rękę na pulsie", by informować rodzinę koleżanki która była wtedy bardzo daleko. By normalnie po ludzku przy niej być do cholery! To są rzeczy oczywiste! To jest dla każdego normalnego człowieka coś czego nie trzeba tłumaczyć. Więc dlaczego Macierewicz zachował się w sposób tak inny? Tak dziwny? Niewytłumaczalny?

Nie wiem dlaczego... To jest dziwne... Bardzo dziwne

Ale może coś wie europoseł Wojciechowski? I dlatego tak krzyczy...?!

Panie europośle! Co Pan wie?

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka